Dziennik Gazeta Prawana logo

CBA może szantażować werbowanych informatorów

13 października 2007, 15:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Agenci CBA mogą przymykać oczy na popełniane przez swoich informatorów przestępstwa, a także zmuszać opornych do tajnej współpracy szantażem - wynika z informacji DZIENNIKA.

"Jeśli instrukcja operacyjna CBA daje takie możliwości, to jest to patologia" - uważa były komendant policji, generał Adam Rapacki.

Pytanie, co zawiera tajna instrukcja, padło wczoraj na posiedzeniu sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Szef CBA Mariusz Kamiński zapewniał, że instrukcja jest zgodna z prawem.

"CBA nie łamie demokratycznych zasad państwa prawa; tajna instrukcja operacyjna w CBA istnieje, ale nie ma w niej nic, co te zasady by łamało" mówił.

Według rozmówców DZIENNIKA, możliwość werbowania agentów na podstawie "materiałów obciążających" daje funkcjonariuszom CBA tajny dokument - Instrukcja Pracy Operacyjnej. "To zbiór technik, które można stosować. Nie zabrania on, a wręcz zezwala na stosowanie szantażu. Również na szkoleniach wyraźnie nam się mówi, że możemy werbować agentów na <haki>" - tłumaczy jeden z rozmówców DZIENNIKA. Jego informacje DZIENNIK potwierdził w dwóch innych źródłach, w tym u wysokiego urzędnika zajmującego się bezpieczeństwem państwa. Co w praktyce oznacza werbowanie materiałami obciążającymi?

"To mogą być bardzo różne rzeczy. Najbardziej banalna to zwrot prawa jazdy pijanemu kierowcy. Ale kombinacje mogą powstawać dzięki temu znacznie poważniejsze" - tłumaczy doświadczony oficer służb specjalnych. Podaje przykładowy scenariusz: agenci CBA wiedząc, że lekarz przeprowadza nielegalnie aborcje, mogą mu zaproponować układ. Na ich zlecenie wciąga w pułapkę innego lekarza, prosząc o asystowanie w nielegalnym zabiegu.

"Tego kolejnego zaś wiezie się do siedziby CBA i tam proponuje mu się handlowy układ: będziesz sypał swoich kolegów ze szpitala, nie trafisz do więzienia za udział w aborcji" - uważa inny rozmówca.

Szef CBA powiedział wczoraj posłom, że nie może wyjawić treści instrukcji, bo na mocy ustawy jest tajna. Sprawa będzie miała jednak swój ciąg dalszy. "Mogę powiedzieć, że zwrócimy się do ministra koordynatora o przekazanie tej instrukcji operacyjnej. Stosowanie takich metod jest niedopuszczalne" - mówi były minister spraw wewnętrznych, poseł PO Marek Biernacki.

A były szef UOP i MSWiA Krzysztof Kozłowski komentując całą historię, nie przebiera w słowach: To Służba Bezpieczeństwa miała ostatnio takie możliwości. Biernacki przypomina, że został zgłoszony projekt ustawy o technikach pracy operacyjnej, wspólnych dla wszystkich służb, jednak - jak mówi - rząd blokuje prace. Jak się dowiedzieliśmy, konieczność stworzenia jednej ustawy widzi też MSWiA. "Ucięłoby to patologie w służbach. Nie sądzę, aby jawność technik zaszkodziła w pracy funkcjonariuszy. Wystarczy obejrzeć dobry film sensacyjny, aby mieć wszystko podane na tacy" - uważa Rapacki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj