Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej szef CBA ujawnił kulisy operacji specjalnej, którą jego funkcjonariusze prowadzili od 13 stycznia. Kilka dni wcześniej do do CBA trafiła informacja, że dwaj mężczyźni są gotowi załatwić w Ministerstwie Rolnictwa każdą decyzję. W zamian za łapówkę.

"Powtarzali to wśród biznesmenów. Zastrzegali, że interesują ich tylko wielkie kwoty. Mówili, że chcą zrobić interes życia. Proponowali załatwienie zgody na odrolnienie każdego terenu w Polsce" - tłumaczył wczoraj Mariusz Kamiński, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego.





Agenci sprawdzili tożsamość mężczyzn. Okazało się, że Paweł Ryba jest bliskim współpracownikiem wicepremiera Andrzeja Leppera. Jeździł z nim w delegacje zagraniczne, miał nieskrępowany dostęp do gabinetu Ministra Rolnictwa. Drugi - Andrzej K. - był zaś prawnikiem, który pracował m.in w warszawskim ratuszu dla Lecha Kaczyńskiego.


"To nie hochsztaplerzy, którzy chcą wyłudzić łapówkę od biznesmenów, a osoby, które miały realne możliwości załatwienia sprawy" - tłumaczył Kamiński.

Szef CBA zwrócił się do Prokuratora Generalnego o zgodę na rozpoczęcie operacji specjalnej. Dzięki temu agenci CBA mogli udawać przedsiębiorców zainteresowanych załatwieniem pozwolenia na odrolnienie 39 hektarów gruntów w pobliżu Mrągowa. Nawiązali kontakt z Andrzejem K.

Ustaliliśmy, że spotkania z prawnikiem były nagrywane ukrytymi kamerami i mikrofonami. Mecenas żądał 6 milionów złotych łapówki. Ostatecznie zgodził się na połowę tej kwoty. Aby uwiarygodnić funkcjonariuszy podszywających się pod przedsiębiorców, specjaliści CBA stworzyli kilkadziesiąt dokumentów dotyczących atrakcyjnej działki pod Mrągowem. Fałszowano pieczątki i pisma wójta gminy Mrągowo oraz Urzędu Marszałkowskiego.

"Mieliśmy do tego prawo. Dokumenty zawierały absurdy - gdyby ministerstwo zgodziło się na odrolnienie, część jeziora należałoby zasypać" - tłumaczył Kamiński.

Według informacji DZIENNIKA, Paweł R. zaniósł dokumenty do Ministerstwa Rolnictwa. Spotykał się z wicepremierem Lepperem, który przedstawiał go urzędnikom resortu jako "pełnomocnika gminy Mrągowo".
Finał operacji miał nastąpić w ostatni piątek. Wtedy też Andrzej Lepper miał złożyć podpis pod zgodą na odrolnienie gruntów. Dwaj "biznesmeni" czekali na pismo ze zgodą w jednym z warszawskich hoteli. W walizce mieli trzy miliony złotych.

"Na pół godziny przed rozpoczęciem akcji, kierownik resortu, Paweł Ryba, miał wyznaczone spotkanie z wicepremierem Lepperem. Zostało ono w ostatniej chwili odwołane" - przyznał szef CBA. Również problem odrolnienia tych gruntów w ostatniej chwili został zdjęty z porządku obrad kierownictwa resortu.















"Andrzej K. jednak przyjechał na spotkanie z biznesmenami, czyli funkcjonariuszami. Przeliczył pieniądze. W ostatniej chwili otrzymał jednak telefon i odjechał" - tłumaczył Kamiński. Nieprawdziwe zaś były medialne informacje, że Marszałek Sejmu Ludwik Dorn zgodził się na zatrzymanie Leppera. Nie musiał - Lepper mógłby zostać zatrzymany, gdyż byłoby to zgodne z prawem zatrzymania "na gorącym uczynku". Zatrzymani więc zostali jedynie Paweł Ryba oraz Andrzej K. Przedstawiono im zarzuty "płatnej protekcji".