"Powtarzali to wśród biznesmenów. Zastrzegali, że interesują ich tylko wielkie kwoty. Mówili, że chcą zrobić interes życia. Proponowali załatwienie zgody na odrolnienie każdego terenu w Polsce" - tłumaczył wczoraj Mariusz Kamiński, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Agenci sprawdzili tożsamość mężczyzn. Okazało się, że Paweł Ryba jest bliskim współpracownikiem wicepremiera Andrzeja Leppera. Jeździł z nim w delegacje zagraniczne, miał nieskrępowany dostęp do gabinetu Ministra Rolnictwa. Drugi - Andrzej K. - był zaś prawnikiem, który pracował m.in w warszawskim ratuszu dla Lecha Kaczyńskiego.
"To nie hochsztaplerzy, którzy chcą wyłudzić łapówkę od biznesmenów, a osoby, które miały realne możliwości załatwienia sprawy" - tłumaczył Kamiński.
Szef CBA zwrócił się do Prokuratora Generalnego o zgodę na rozpoczęcie operacji specjalnej. Dzięki temu agenci CBA mogli udawać przedsiębiorców zainteresowanych załatwieniem pozwolenia na odrolnienie 39 hektarów gruntów w pobliżu Mrągowa. Nawiązali kontakt z Andrzejem K.
Ustaliliśmy, że spotkania z prawnikiem były nagrywane ukrytymi kamerami i mikrofonami. Mecenas żądał 6 milionów złotych łapówki. Ostatecznie zgodził się na połowę tej kwoty. Aby uwiarygodnić funkcjonariuszy podszywających się pod przedsiębiorców, specjaliści CBA stworzyli kilkadziesiąt dokumentów dotyczących atrakcyjnej działki pod Mrągowem. Fałszowano pieczątki i pisma wójta gminy Mrągowo oraz Urzędu Marszałkowskiego.
"Mieliśmy do tego prawo. Dokumenty zawierały absurdy - gdyby ministerstwo zgodziło się na odrolnienie, część jeziora należałoby zasypać" - tłumaczył Kamiński.
Według informacji DZIENNIKA, Paweł R. zaniósł dokumenty do Ministerstwa Rolnictwa. Spotykał się z wicepremierem Lepperem, który przedstawiał go urzędnikom resortu jako "pełnomocnika gminy Mrągowo".
Finał operacji miał nastąpić w ostatni piątek. Wtedy też Andrzej Lepper miał złożyć podpis pod zgodą na odrolnienie gruntów. Dwaj "biznesmeni" czekali na pismo ze zgodą w jednym z warszawskich hoteli. W walizce mieli trzy miliony złotych.
"Na pół godziny przed rozpoczęciem akcji, kierownik resortu, Paweł Ryba, miał wyznaczone spotkanie z wicepremierem Lepperem. Zostało ono w ostatniej chwili odwołane" - przyznał szef CBA. Również problem odrolnienia tych gruntów w ostatniej chwili został zdjęty z porządku obrad kierownictwa resortu.
"Andrzej K. jednak przyjechał na spotkanie z biznesmenami, czyli funkcjonariuszami. Przeliczył pieniądze. W ostatniej chwili otrzymał jednak telefon i odjechał" - tłumaczył Kamiński. Nieprawdziwe zaś były medialne informacje, że Marszałek Sejmu Ludwik Dorn zgodził się na zatrzymanie Leppera. Nie musiał - Lepper mógłby zostać zatrzymany, gdyż byłoby to zgodne z prawem zatrzymania "na gorącym uczynku". Zatrzymani więc zostali jedynie Paweł Ryba oraz Andrzej K. Przedstawiono im zarzuty "płatnej protekcji".