Dziennik Gazeta Prawana logo

Migalski: Mógłbym iść do sądu, ale będę dumnie milczał

4 września 2010, 11:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Migalski: Mógłbym iść do sądu, ale będę dumnie milczał
Inne
Nie żałuję tego, co zrobiłem, ale traktuję to jako swoją porażkę - tak Marek Migalski w rozmowie z "Faktem" ocenia reakcję Prawa i Sprawiedliwości na swój list otwarty do prezesa tej partii. Europoseł, który został wykluczony z delegacji PiS w Parlamencie Europejskim, odpiera także zarzuty o próbę wypromowania swojej książki.

Migalski ma żal do kierownictwa partii, że zamiast spokojnie porozmawiać o tym, co napisał w swoim słynnym już liście, "postanowiono ukatrupić autora propozycji o dialogu". "Jeszcze przez ostatni tydzień czołowi politycy PiS mówili, że mój list był dowodem na różnorodność poglądową wewnątrz partii. Koniec końców zostałem jednak skazany na banicję i na fruwanie solo" - podsumował europoseł.

Polityk pozwolił sobie także na szczyptę ironii, mówiąc o wystawionych teraz w pierwszym szeregu liderach: "Jeżeli Jarosław Kaczyński chce wygrywać wybory przy pomocy charyzmatycznego Mariusza Błaszczaka, rozintelektualizowanego Joachima Brudzińskiego, światowca Jarosława Zielińskiego czy elektryzującej elektorat Beaty Szydło - to jest jego decyzja. Ciekawe tylko, kto odpowie za to, kiedy obrana przez niego strategia zakończy się fiaskiem w kolejnych wyborach. On sam czy jego otoczenie?".

 Na zarzuty wiceprezes partii Beaty Szydło, że zamiast przenosić dyskusję do mediów, należało o problemach PiS rozmawiać w samym PiS, Migalski broni się: "Pragnąłbym jednak, aby pani wiceprezes wskazała mi takie miejsce w partii, czy jest to jakiś konkretny gabinet, biuro czy sala konferencyjna, do których mogą się udać politycy, którzy chcieliby coś przedyskutować. Ja się z prezesem bezskutecznie usiłowałem spotkać dokładnie od września zeszłego roku. Wysłałem w tym czasie do niego trzy listy, na które nigdy nie otrzymałem odpowiedzi".

Dużo ostrzej europoseł odpowiada Mariuszowi Błaszczakowi, który sformułował zarzut o próbę wypromowania własnej książki. "Tym zarzutem mógłby zająć się sąd, choć ja wolę odpowiedzieć na niego dumnym milczeniem" - stwierdził i dodał, że z Błaszczakiem spotkał się pięć razy w życiu i nie ma on wglądu do jego "ciemnej duszy".

Skandal! Biorą kasę dwa razy
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Fakt
Tematy: pis.migalski
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj