Marek Migalski mówi w wywiadzie dla dziennika "Polska The Times", że "PiS obstaje przy krzyżu nie tylko z powodów religijnych czy ideologicznych, ale również politycznych".

Pytany, jakie polityczne profity może to przynieść PiS stwierdził, że "Jeśli politycznym profitem ma być to, że 30 proc. polskiego społeczeństwa uzna, że PiS jest ich reprezentantem, bo broni ich we wszystkich wymiarach, również religijnym - to jest to kalkulacja słuszna. Natomiast, jeśli myśli się o zwycięstwie w wyborach, czyli zdobyciu czterdziestu kilku procent głosów nie tylko dotychczasowego elektoratu, ale również wyborców, którzy nie podzielają w pełni tego, co PiS robił czy robi w tym momencie, no, to jest taktyka zabójcza".

Reklama

Jego zdaniem niedzielny marsz zwolenników inkarnacji Jezusa na Króla Polski potwierdza jego wcześniejsze przewidywania, że spór o krzyż wepchnie PiS w objęcia najbardziej radykalnych odłamów polskiego katolicyzmu. "Partia polityczna, która będzie się utożsamiać z tym elektoratem, nie odzyska nigdy władzy. Pozostanie na wieki wieków, choć silną, to jednak opozycją" - mówi Migalski.