Antoni Macierewicz komentuje informacje "Naszego Dziennika", jakoby Rosjanie tuż manipulowali po katastrofie w telefonie prezydenta. Z doniesień gazety wynika, że o 10.46 czasu rosyjskiego (8.46 czasu polskiego) ktoś z Rosji włamał się do telefonu Lecha Kaczyńskiego.
- - stwierdził Macierewicz.
Według polityka PiS "oczywistym wnioskiem" jest więc założenie, że do katastrofy musiało dojść wcześniej - przynajmniej o kilkanaście minut. To z kolei miałoby też wyjaśniać, dlaczego Radosław Sikorski tak wcześnie wiedział o tragedii Tupolewa.
Macierewicz podejrzliwie ocenił też przygotowanie i reakcję Rosjan na tragedię.
Rozwiązaniem w tej sytuacji jest według Macierewicza zwołanie na nowo komisji badającej tragedię, wyznaczenie nowego zespołu prokuratorów i powołanie komisji międzynarodowej.