Wywiad z Jarosławem Kaczyńskim ukazał się w "Gazecie Polskiej". Prezes PiS wspomina w nim czasy stanu wojennego i swoją działalność w opozycji.

Reklama

Była niedziela. Dowiedziałem się (o stanie wojennym - przyp. red.) w kościele świętego Stanisława Kostki, dokąd poszedłem na mszę - mówił Kaczyński. - Szedłem z domu bocznymi ulicami i nie widziałem żołnierzy. Spotkałem moją mamę i Martę Fik i ona mi powiedziała, że w Związku Literatów powstał ośrodek, gdzie się można czegoś więcej dowiedzieć.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości wspomina również zatrzymanie przez Służbę Bezpieczeństwa i przesłuchanie, które - nad czym ubolewa - nie zakończyło się internowaniem go, tak jak w przypadku innych działaczy Solidarności.

Dowiedziałem się od rodziców, że była po mnie ekipa z SB. No i następnego dnia mnie zwinęli. Byłem spakowany i przygotowany na ucieczkę, czekałem z wyjściem z domu, aż skończy się godzina policyjna. Zjawili się jednak przed 6 rano i zabrali do MSW. Pamiętam, że zawieźli mnie na wysokie piętro i jakiś facet dość uprzejmie próbował mnie przesłuchać - przyznał w rozmowie z "Gazetą Polską". - Wieczorem mnie wypuścili i było to dla mnie bardzo niemiłym zaskoczeniem. Nie ukrywam, że nieprzyjemnym, bo przecież działałem cały czas.

Historię Kaczyńskiego wyśmiał u Moniki Olejnik w Radiu ZET poseł Andrzej Rozenek.

Okazuje się, że co prawda nie był internowany, ale był wybitnym opozycjonistą, w przeciwieństwie do Donalda Tuska, który coś tam robił, ale nic ciekawego. Potem się okazuje, że jednak był ociupinkę internowany, ale jednak nie, bo ci źli esbecy go wypuścili - drwił polityk Ruchu Palikota. - Kupy się nie trzyma ta cała opowieść, bardziej jest komiczna niż wstrząsająca - stwierdził.

Rozenek dodał, że w życiorysie prezesa PiS pojawia się coraz więcej martyrologii.

Można tu wyczytać, że w niedzielę dowiedział się o stanie wojennym, będąc w kościele. A następnie spotkał gdzieś swoją matkę. Trochę to dziwne, bo on mieszkał wówczas z matką. Więc nie wiem gdzie ją spotkał, chyba w domu - zastanawiał się poseł Ruchu Palikota.