Wszystko zaczęło się od pytania, czy Anna Grodzka nadaje się na wicemarszałka Sejmu. Zdaniem Adama Hofmana, duże kluby nie muszą mieć wicemarszałków, a partii, która zaniża poziom debaty w Sejmie to stanowisko się nie należy. Nie poprzemy Anny Grodzkiej, dlatego, że to Anna Grodzka, a dlatego, że jest z Ruchu Palikota - mówił w "Kropce nad i" Hofman. Pytany przez Monikę Olejnik, czy w Sejmie nie zaniżał poziomu wicepremier Andrzej Lepper, odpowiedział, że koalicja z Samoobroną to wina PO, która nie chciała PO-PiS. Dogryzł też prowadzącej. Halo, Ziemia, mamy 2013, skończymy już mówić o przeszłości - powiedział. I dodał, że porównywanie sytuacji z Anną Grodzką do Andrzeja Leppera to objaw transfobii prowadzącej.

Reklama

Dodał też, że jego partia i on sam nie przeproszą za słowa profesor Krystyny Pawłowicz. Powiedziała to co myśli. Zresztą, dopóki w Sejmie jest poseł Halicki, który zarzucił Marcie Kaczyńskiej zarabianie na śmierci rodziców, my nie przeprosimy - stwierdził. Rzucił też w stronę posła PO, że jego klub to banda agresywnych polityków.

Andrzej Halicki nie pozostawał dłużny. Wyborcy Ruchu Palikota oczekują szacunku. Jeśli im odmówimy prawa do istnienia, to jesteśmy blisko czegoś, co wydarzyło się w przeszłości Europy - zauważył. Hofmanowi nie uda się zakrzyczeć rzeczywistości. To nie państwo decyduje, czego chcą ludzie, tylko wyborcy - mówił. Zarzucił też politykowi PiS, że jego poglądy przypominają te z przeszłości. "Odnalazłby się pan w PRL - mówił.

Hofman od razu odpowiedział. A pan w ZSRR, albo na Białorusi. Stwierdził, że czas się zająć gospodarką, a nie związkami partnerskimi, czy Anną Grodzką, lub kandydatem politycznego planktonu, czyli Solidarnej Polski.