- mówi o swoich medialnych występach posłanka PiS Krystyna Pawłowicz w rozmowie z "Dużym Formatem".
Pawłowicz wspomina, jak pierwszym razem spotkała się z Jarosławem Kuźniarem z TVN24. - - mówi Pawłowicz i dodaje, że dziennikarze lubią ją zapraszać, bo im podnosi słupki oglądalności.
W tekście "DF" znalazły się też m.in. wypowiedzi Pawłowicz na temat homoseksualistów i opis dzieciństwa posłanki oraz wzmianka o jej rodzicach. - Potrafiła przylać z otwartej ręki marudzącemu kuzynostwu. I zawsze podczas zabawy była "panią nauczycielką" - czytamy.
Tekst nie spodobał się samej Pawłowicz. Jeszcze w czwartek wysłała oświadczenie: - - pisze Pawłowicz.
Posłanka twierdzi też, że autor tekstu ją okłamał ukrywając swoje prawdziwe miejsce pracy i przedstawiając się jako dziennikarz "Gościa Niedzielnego" i sfałszował jej wypowiedź dotyczącą m.in. Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Na koniec Pawłowicz zagroziła dziennikarzowi procesem i zażądała przeprosin.
- odpowiedział na zarzuty poseł Pawłowicz, autor reportażu.
- pisze Marcin Wójcik. Według niego, poseł Pawłowicz nie zażądała autoryzacji; rozmowa odbywała się w takiej konwencji i w takich okolicznościach (w samochodzie w drodze z Sochaczewa i w kawiarni na Mokotowie), jakie przedstawiono w tekście a reportaż jest zapisem tych rozmów (zostały nagrane), wypowiedzi nie są zmanipulowane.