Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) podejrzewa wiceministra obrony narodowej gen. Waldemara Skrzypczaka o korupcję. Odwoływany szef SKW gen. Janusz Nosek chce stanąć przed sejmową komisją ds. służb specjalnych, by opowiedzieć o ustaleniach wobec generała. W tym tygodniu do tego nie dojdzie – zdecydowało prezydium komisji, której przewodniczy Elżbieta Radziszewska.

Reklama

Posłowie opozycji chcą poznać wersję dymisjonowanego szefa SKW. I zrozumieć, dlaczego premier Tusk nie traktuje jej poważnie. – Jak rozumiem, służba zebrała materiały podważające wiarygodność wiceministra, który dysponuje dziesiątkami miliardów publicznych środków – mówi poseł Ruchu Palikota Artur Dębski. Poseł Marek Opioła z PiS: Wnioskowałem, by komisja zajęła się tą sprawą jak najszybciej. Przewodnicząca nie raczy się zajmować ważnymi sprawami, tylko przeszłością, np. żołnierzami zlikwidowanego WSI. By w pełni rozpatrzyć wniosek premiera (o dymisję Noska – red.), uważam, że obecność generała jest obowiązkowa.

Komisja wydaje tylko opinię, która nie jest nawet wiążąca dla premiera i ministra obrony narodowej (dotyczącą odwołania szefa SKW – red.). Procedura przewiduje tylko stawiennictwo wnioskodawcy lub innej upełnomocnionej przez wnioskodawcę osoby. Z pewnością usłyszymy odpowiedzi na wszelkie pytania posłów – odpowiada Radziszewska.

Jak napisaliśmy we wczorajszym wydaniu, gen. Nosek został odwołany dzień po tym, jak jego służba nie wydała certyfikatu bezpieczeństwa wiceministrowi Skrzypczakowi. Oficjalnym powodem jest afera korupcyjna w bazie lotniczej w Malborku, której SKW miało nie wykryć (sprawą zajmowało się CBA). Sam wiceminister od wczoraj nie ma dostępu do informacji klasyfikowanych, co uniemożliwia mu wykonywanie obowiązków. Według wersji zwolenników Skrzypczaka premier nie chce pozwolić, by kontrwywiad wojskowy ustalał politykę kadrową rządu. Jeden z tygodników pisał, że Tusk nie ma zaufania do szefostwa SKW i podważa jakość jego pracy.

Zostaną zachowane procedury, które przewiduje ustawa o ochronie informacji niejawnych – odpowiedział minister Siemoniak dziennikarzom, którzy chcieli wiedzieć, jak możliwa jest dalsza praca wiceministra bez dostępu do informacji niejawnych.

Jak SKW uzasadnia swoją decyzję wobec Waldemara Skrzypczaka? Wiosną tego roku do Naczelnej Prokuratury Wojskowej trafiły dwa zawiadomienia. – 4 i 25 kwietnia skierowaliśmy zawiadomienia. Ich treść jest niejawna – odpowiada płk Krzysztof Dusza, dyrektor gabinetu szefa SKW.

Według informatorów "DGP" jest tam mowa m.in. o podejrzeniu przyjmowania korzyści od biznesmena zainteresowanego przetargami, które nadzoruje Skrzypczak. Znajduje się tam też analiza dochodów i wydatków wiceministra, z której wynika, że nie na wszystkie zakupy ma pokrycie w zarobkach. Prokuratura nie zbadała materiałów kontrwywiadu. Wojskowi prokuratorzy uważają, że nie powinni się zajmować cywilem, jakim jest Skrzypczak. Prokuratorzy cywilni zaś odsyłają dokumenty wojskowym, bo nie mają kompetencji w sprawach armii.

Jak podaje Radio Zet, w 2011 roku premier nie uwzględniał zarzutów wobec Skrzypczaka, uznał je za błahe. Z informacji radia wynika, że generał nie wpisał do PIT użytkowania samochodu. Było to w czasie, gdy nie pracował w MON. SKW ma kwestionować też przejrzystość kontaktów wiceministra z izraelskim lobbystą Jedidim Jaarimem.

Przetargi i zamówienia, które nadzoruje Skrzypczak, w najbliższych latach pochłoną 139 mld zł.

Jak SKW wybiło zęby wiceministrowi

Reklama

● Nie ma dostępu do wewnątrzresortowych dokumentów niejawnych

● W postępowaniu przetargowym nie ma dostępu do informacji zawartych w specyfikacjach zamówień (większość jest klasyfikowana)

● Nie może czytać codziennych komunikatów przygotowywanych przez służby specjalne

● Przy decyzjach kadrowych nie ma dostępu do informacji o kandydatach (informacji opatrzonych gryfem niejawności)

● Nie może brać udziału w zebraniach, na których prezentowane są informacje niejawne