To było nadzwyczajne rozwiązanie, właściwe państwu niedemokratycznemu. A dziś mamy demokratyczny ustrój, który jest wydolny, a więc ma mechanizmy, które służą porozumiewaniu się rozmaitych środowisk - komentuje plan premiera, w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", prezydent Bronisław Komorowski. Donald Tusk chce bowiem zaprosić do nowego okrągłego stołu, partie, by wypracować kompromisy dotyczące najważniejszych kierunków polskiej polityki. 

Jednak nie tylko premier znalazł się na celowniku prezydenta. Bronisław Komorowski krytykuje także całą polską scenę polityczną. Jego zdaniem, nie ma już u nas ludzi, którzy chcą modernizować kraj. Moja drogą polityczna wiodła przez pracę w rządach, które były zaangażowane w modernizację państwa. A modernizacja oznaczała trudne, ale potrzebne Polsce reformy. Dlatego dzisiaj z przykrością patrzę, jak umiera "partia reform", czyli grupa polityków we wszystkich ugrupowaniach, którzy potrafili zapewnić przyzwolenie na reformy - tłumaczy głowa państwa. Prezydent Komorowski zarzuca dzisiejszej klasie politycznej, że dziś do głosu doszła partia antyreformatorska, czyli głosiciele haseł, że reformy nie są potrzebne i obietnic, że cofną je po wyborach.