Opozycja zarzuca resortowi spraw zagranicznych rozrzutność. Chodzi o kupno zbyt drogich mebli, na co w sprawozdaniu z kontroli wskazała Kancelaria Premiera, a co opisała "Rzeczpospolita". Zarzuty odpiera rzecznik ministerstwa Marcin Wojciechowski, który mówi, że kontrolerzy KPRM nie stwierdzili naruszenia prawa. osażenie - wyjaśnia rzecznik resortu.
Wojciechowski dodaje, że wszystkie zakupy są dokonywane w trybie przetargowym, jawnym i otwartym. Zaznacza też, że prawo przetargowe jest tak skonstruowane, że nie zawsze najkorzystniejsza oferta na zakup większej partii wyposażenia oznacza najniższa cenę jednostkową danego produktu. "Rzeczpospolita" pisze, że kontrolerzy stwierdzili .
Ich zdaniem, inne urzędy kupowały meble trzykrotnie tańsze. Wiele luksusowych mebli miało też nie trafiać do miejsca docelowego przeznaczenia, inne od razu lądowały w magazynach. Tak stało się np. ze stołem prezydialnym, kupionym na potrzeby polskiej prezydencji w Unii Europejskiej w 2011 roku za 174 tysiące złotych. - mówi rzecznik resortu. - wyjaśnia Marcin Wojciechowski.
Ministra spraw zagranicznych za rozrzutność krytykuje opozycja. Mariusz Antoni Kamiński z PiS-u mówi, że to nie pierwsza tego typu wpadka Radosława Sikorskiego. Jego zdaniem, wydaje on publiczne pieniądze . Poseł PiS nie wyklucza, że sprawą zajmie się sejmowa komisja spraw zagranicznych, gdzie omawia się
- ironizuje Dariusz Joński z SLD. Jego zdaniem, w zakupach uczestniczył sam minister Radosław Sikorski. - ocenił.
Marcin Kierwiński z PO zwraca uwagę, że tego typu zakupów nie realizuje minister, a dyrektor generalny. Co nie zmienia faktu - przyznaje - że kwoty są zbyt wygórowane, bo można było kupić tańsze meble. - dodał.
Ze sprawozdania, pod którym podpisał się Jacek Cichocki wynika, że przez 5 lat resort kupił 3,2 tys. sztuk mebli. Wśród nich znalazły się: niemal 30 foteli za 300 tysięcy złotych, stół konferencyjny za 174 tysiące złotych, stół za 11 tysięcy złotych i szafki witrynowe za 12 tysięcy złotych.