Dziennik Gazeta Prawana logo

PiS doprowadzi do wcześniejszych wyborów na prezydenta Warszawy?

2 listopada 2015, 10:19
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Hanna Gronkiewicz-Waltz
Hanna Gronkiewicz-Waltz/Media
Partia Jarosława Kaczyńskiego chce doprowadzić do zmiany układu sił już nie tylko w sejmikach województw. Na celownik wzięła też miasta, w których rządzą polityczni konkurenci.

Przedstawiciele PiS od kilku dni otwarcie mówią o potrzebie skrócenia kadencji władz wojewódzkich i rozpisania nowych wyborów w regionach. Wszystko z powodu wątpliwości związanych z prawidłowością ostatnich wyborów samorządowych w 2014 r. Zdaniem PiS mało przejrzysty układ kart do głosowania spowodował zamieszanie i wypaczył wyniki wyborów. Świadczyć o tym ma ponad 17 proc. głosów nieważnych oraz zadziwiająco wysoki wynik PSL, który w wyborach samorządowych otrzymał aż 24 proc. głosów (w czym pomóc miała obecność listy tej partii na pierwszej stronie książeczkowej karty wyborczej), a w minionych wyborach parlamentarnych ledwo przekroczył próg wyborczy.

Zapowiedzi PiS wzbudziły ostry sprzeciw marszałków województw. - - przekonuje Piotr Całbecki, marszałek woj. kujawsko-pomorskiego.

Jeszcze ostrzej zareagowały władze woj. lubelskiego. - czytamy w stanowisku przesłanym DGP.

Marszałek woj. mazowieckiego Adam Struzik zwraca uwagę na kontekst międzynarodowy. - wykłada marszałek.

Ale nawet bez skracania kadencji sejmików PiS umacnia się w regionach. Przykład? Zeszłotygodniowe wybory przewodniczącego sejmiku woj. dolnośląskiego. Dotychczasowa przewodnicząca Barbara Zdrojewska (PO) złożyła rezygnację po tym, jak została wybrana na senatora. W radzie liczącej 36 członków koalicja PO–PSL dysponuje większością 21 głosów. Mimo to w pierwszym, tajnym głosowaniu na nowego przewodniczącego kandydaci PO i PiS dostali po tyle samo głosów. Dopiero w powtórzonych wyborach koalicji udało się przeforsować swojego reprezentanta.

Walka o wpływy toczy się już nie tylko w regionach, ale także w miastach. Kłopoty może mieć prezydent Gdańska Paweł Adamowicz z PO. Jego rywal z ostatnich wyborów samorządowych Andrzej Jaworski z PiS dąży do rozpisania referendum odwołującego radę miasta i prezydenta. Coraz gęstsza atmosfera robi się także w Częstochowie, gdzie rządzi Krzysztof Matyjaszczyk z SLD. W mieście powstał już komitet referendalny, który zamierza zbierać podpisy w sprawie odwołania prezydenta. Jak twierdzą organizatorzy akcji, "jest 101 powodów", dla których Matyjaszczyk musi odejść. Nawiązują do publicystyki miejskiego radnego PiS Artura Sokołowskiego, który w 101 punktach wytknął wszystkie błędy obecnych władz Częstochowy. O referendum odwoławczym coraz głośniej mówi się także w Radomiu. - - mówił na powyborczej konferencji poseł Marek Suski z PiS. Trudno się dziwić tak niejednoznacznej zapowiedzi. W minionych wyborach parlamentarnych PiS umocnił swoje wpływy w okręgu radomskim kosztem PO. Kandydaci PiS uzyskali ponad 47 proc. głosów, a PO – ponad 17 proc. W 2011 r. obie partie uzyskały odpowiednio 40 i 26 proc.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że spokojnie spać nie może także prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. - - zdradził nam jeden z warszawskich działaczy PiS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj