Powołany przez PO zespół parlamentarny ds. "badania przypadków manipulowania przyczynami katastrofy smoleńskiej w celu osiągnięcia korzyści politycznej" zebrał się po raz pierwszy w środę rano.
- powiedział Terlecki na briefingu prasowym w Sejmie.
Terlecki mówił też o latach "krętactw, zaniechań, celowo puszczanych dezinformacji, nieudolności" dot. wyjaśniania katastrofy smoleńskiej podczas rządów poprzedniej ekipy.
Według wicemarszałka Sejmu, zespół PO to "zasłona dymna dla kłamstw, które słyszeliśmy przez lata". podkreślił.
- powiedział Terlecki.
Zaznaczył, że państwo kierowane przez PO miało możliwości, żeby zbadać katastrofę, ale nie zrobiło tego m.in. nie wykorzystując pomocy zagranicznej.
Rzeczniczka PiS Beata Mazurek skierowała pytanie do szefa PO Grzegorza Schetyny, "co sądzi o dotychczasowych nieprawidłowościach w wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej?". Pytała też, dlaczego katastrofa była wyjaśniana w oparciu o konwencję chicagowską, oraz jak Schetyna odniesie się do słów byłej premier Ewy Kopacz, że sekcje zwłok były dokonywane przy obecności polskich lekarzy, a "ziemia była przekopana metr w głąb".
- oświadczyła Mazurek.
Jak oceniła, politycy PO "próbują rozmydlić odpowiedzialność, być może uniknąć odpowiedzialności, i zamataczyć prawdziwy obraz wyjaśnienia katastrofy".
Terlecki zaznaczył, że sejmowy zespół, którym kierował w poprzedniej kadencji Sejmu Antoni Macierewicz (PiS) "reagował na rozmaite informacje", które się pojawiały ws. katastrofy. "Ta materia jest na tyle trudna, że różne elementy tych zdarzeń były w różny sposób komentowane, opisywane, badane. Teraz jesteśmy na tym etapie, w którym, zdaje się, zapowiadać dobre rozwiązanie, które przybliży nas do prawdy" - podkreślił wicemarszałek. W tym kontekście nawiązał do śledztwa prokuratury.
10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Polska delegacja udawała się na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.