Poseł PO Michał Szczerba, odnosząc się do słów prezesa PiS z 88. miesięcznicy smoleńskiej, powiedział w piątek na konferencji prasowej w Sejmie, że Jarosław Kaczyński jest już zmęczony "" wyjaśnianiem przyczyn katastrofy smoleńskiej. - - podkreślił.
Z kolei wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) oceniła, że prezes PiS nie powiedział nic nowego, "".
Kidawa-Błońska powiedziała, że zgadza się z tym, że pomniki powinny powstać. - - zastrzegła.
Pytana, czy pomniki powinny stanąć na Krakowskim Przedmieściu, Kidawa-Błońska powiedziała, że jeżeli zostanie znalezione odpowiednie miejsce, które nie będzie wkraczało poza ochronę konserwatora zabytków i jeżeli pomniki będą ciekawą formą, to sprawa jest otwarta. - - podkreśliła.
W połowie kwietnia PiS ogłosił, że rozpoczyna dwa równolegle przebiegające konkursy, które mają wyłonić autorów projektów pomników smoleńskich. Pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego ma stanąć na osi ulicy Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza, a pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej u zbiegu ulic Krakowskie Przedmieście i Karowej.
Jak przebiegały obchody 88. miesięcznicy smoleńskiej?
W czwartek wieczorem, w 88. miesięcznicę katastrofy smoleńskiej, Krakowskim Przedmieściem przeszedł Marsz Pamięci jej ofiar. Poprzedziła go msza św. w intencji ofiar, którą odprawiono w warszawskiej archikatedrze św. Jana Chrzciciela.
Prezes PiS w swoim wystąpieniu zwrócił uwagę, że Marsz Pamięci przeszedł w ciszy i - jak dodał - wydawało się, że "to może zapowiedź jakiejś dobrej zmiany, na którą liczymy, której chcemy".
- mówił. Dodał, że to - stwierdził prezes PiS.
- mówił.
Wyraził też nadzieję, że "tu niedaleko" staną pomniki upamiętniające ofiary katastrofy. Jak mówił, coraz bliżej też do prawdy o katastrofie.
- podkreślił.
- dodał.
- kontynuował Kaczyński i dodał, że - dodał.
- podkreślił prezes PiS.
Okolicznościowy apel odczytała posłanka PiS Anita Czerwińska. - podkreśliła. Dodała, że ojczyzna jest winna żołnierzom pamięć i cześć, której "po tragedii smoleńskiej zabrakło".
Wystąpienie Kaczyńskiego poprzedziło odśpiewaniu hymnu; w czasie jego trwania kontrmanifestanci podnieśli w górę białe róże. Gdy zaczął przemawiać prezes PiS, słychać było gwizdy, skandowali "kłamca". Z kolei uczestnicy Marszu Pamięci skandowali "Jarosław, Jarosław".
Według policji, zarówno podczas Marszu Pamięci, jak i kończącego go przemówienia Kaczyńskiego i Apelu Pamięci, było spokojnie.
Już po zakończeniu uroczystości stowarzyszenie "Obywatele RP" zamieściło na Twitterze wpis: "Policja właśnie bez żadnego powodu zaatakowała kilka osób siedzących na Pl. Zamkowym". Potem w kolejny tweetach informowali o zatrzymanych. W mediach pojawiła się informacja, że do przepychanek doszło, gdy policjanci chcieli wylegitymować i sprawdzić plecaki manifestujących.
Rzecznik KSP kom. Sylwester Marczak, pytany czy doszło do zatrzymań, powiedział PAP, "że pełna informacja o środkach zastosowanych wobec osób, co do których policja podejmowała czynności, będzie podana w piątek rano". Dodał, że w zabezpieczeniu wszystkich zgromadzeń, które odbyły się w czwartek w Warszawie, uczestniczyło ok. 2 tys. policjantów.
Kontrmanifestanci zbierali się wzdłuż trasy marszu, od pl. Zamkowego po Pałac Prezydencki, mimo że wojewoda mazowiecki zakazał takich zgromadzeń w czwartek.
mówił do zebranych lider "Obywateli RP" Paweł Kasprzak. Jak dodał, gdyby Lech Kaczyński żył, nie byłyby możliwe "szaleństwa, które dziś wyprawia jego brat bliźniak".
Apelował jednocześnie o "unikanie jakichkolwiek form agresji, również słownych". W efekcie podczas przemarszu osoby stojące pod Kolumną Zygmunta uniosły w górę białe róże, które miały ze sobą; nie wznosiły żadnych okrzyków, jedynie rozmawiały między sobą. Wśród kontrmanifestujących byli m.in. b. lider Komitetu Obrony Demokracji Mateusz Kijowski oraz Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog.