Liczyliśmy, że wszyscy politycy w Polsce, od prawa do lewa, zjednoczą się i będą w stanie pójść tego dnia razem. Okazało się jednak, że wielu polityków twierdzi, że nie będzie mogło lub nie chce brać udziału w tym marszu. Stąd taka decyzja - mówił w programie "Wydarzenia i Opinie" Spychalski.

Podkreślił, że do udziału w marszu zaproszeni byli wszyscy. - Pan prezydent wielokrotnie zapraszał wszystkie środowiska. Byli prezydenci odmówili, nie chcą brać udziału w tym wielkim wydarzeniu dla Polski, także niektórzy szefowie partii odmówili, w związku z tym bardzo ciężko iść w marszu, w którym nie będziemy wszyscy razem - dodał rzecznik Andrzeja Dudy.

Pierwszą nieoficjalną informację o tym, że w Marszu Niepodległości zabraknie prezydenta podał Konrad Piasecki, powołując się na nieoficjalne informacje z Pałacu Prezydenckiego. Potem tę informację potwierdził w TOK FM rzecznik prezydenta, Błażej Spychalski. Wyjaśnił on, że prezydent będzie brał udział w innych uroczystościach.

Zdaniem dziennikarzy RMF FM nie chodzi jednak tylko o napięty grafik. Jego urzędnicy nie dogadali się bowiem z organizatorami w sprawie haseł i flag. Do tego część polityków opozycji zapowiedziała, że w Marszu udziału nie weźmie.

Tymczasem jeszcze kilka dni temu Andrzej Duda zapraszał wszystkich do uczestnictwa w Marszu. "Chciałbym, żebyśmy razem poszli w Marszu Niepodległości, i jest to kwestia odpowiedzialności wobec społeczeństwa. Stańmy obok siebie i pokażmy ludziom, że można być razem. Można się nie gryźć. Tak, jak usiadłem z Donaldem Tuskiem i nie rozmawiałem z nim o moim stosunku do decyzji, które są podejmowane w Radzie Europejskiej" - mówił w piątkowej "Rzeczpospolitej".