Dziennik Gazeta Prawana logo

Wróbel: O "prawicowości" w Polsce decyduje synteza nacjonalizmu i paniki

2 listopada 2018, 08:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polska protest pięść patriotyzm flaga
Polska protest pięść patriotyzm flaga/Shutterstock
I w Izraelu, i w Polsce mamy podobną wykładnię "prawicowości": ten jest bardziej "prawicowy", kto głośniej krzyczy o zagrożeniach dla narodu i niepodległości.

Mogłoby decydować podejście do indywidualnej przedsiębiorczości, do zakresu uczestnictwa agend państwowych w zapewnianiu bezpieczeństwa socjalnego itd. itp., a jednak decyduje synteza nacjonalizmu i paniki (przy czym Izrael jest państwem trapionym zamachami terrorystycznymi, otoczonym wrogością bliższych i dalszych sąsiadów, a Polska nie). Najbardziej „prawicowi” są u nas zwolennicy Ruchu Narodowego, trochę (jednak!) mniej – Prawo i Sprawiedliwość, a np. Bronisław Komorowski, zwolennik wolnego rynku, tradycjonalista, katolik i uczestnik niepodległościowej (nie korowskiej, jak np. Lech Kaczyński) opozycji w latach 70., to już, w wykrzywionej polskiej narracji, niemal lewica…

W rankingu prawicowości realnej, nie narracyjnej, Komorowski to prawica pełną gębą. A i on, w mojej ocenie, zawiódł, kiedy przyszło do obchodów stulecia niepodległości Polski. Były prezydent odrzucił zaproszenie do ponadpartyjnego ich obchodzenia. Nie będę strugał głupiego – wiadomo, że formuła, mętnie rysowana przez Andrzeja Dudę i obóz PiS, nie była zachęcająca. Kto jednak powiedział, że formuła obywatelskich i partyjnych (proszę nie syczeć, ugrupowania polityczne to fundament ustroju, który nazywamy demokracją) obchodów tego dnia musiała być postanowiona przez władzę?

Rok temu mógł powstać komitet obchodów z udziałem chociażby prezydentów znaczących polskich miast, dyrektorów muzeów o takim znaczeniu, jak Powstania Warszawskiego, Narodowego (nie tylko stołecznego), Historii Polski, Zamku Królewskiego z udziałem tak wybitnych Polaków jak Adam Strzembosz, Jan Olszewski, Kazimierz Nycz... Można było zaproponować porywający serca i lepszy od prezydenckiego pomysł – i nie byłoby to trudne, skoro Duda odciął się od własnej koncepcji.

Można było przedstawić ten projekt ogółowi Polaków, w tym Andrzejowi Dudzie i Jarosławowi Kaczyńskiemu, a gdyby ci się obrazili, przeprowadzić go bez nich, skoro nie chcą świętować narodowego święta w sposób narodowy, niech świętują w swoim PiS-grajdołku. Jednak opozycja, trwale zainteresowana wzmacnianiem wojny polsko-polskiej, ma alergię na ideę współdziałania z PiS. Pozostało zatem tylko się obrazić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj