Przewodniczący Rady Europejskiej był w poniedziałek przesłuchiwany przed komisją śledczą powołaną do rozwikłania tzw. afery Amber Gold.

Przesłuchujący Donalda Tuska poseł Krzysztof Brejza z PO wymienił prokuratorów, którzy, jego zdaniem, zawiedli w sprawie Amber Gold. Padły nazwiska między innymi Piotra Wesołowskiego z ówczesnej Prokuratury Generalnej i Beaty Syguły z prokuratury w Gdańsku.

Zdaniem Brejzy, te osoby brały udział w niejasnych działaniach wobec Amber Gold, a następnie zostały awansowane.

 - Cieszę się, że pani poseł potwierdziła przed kamerami, że prokuratorzy, którzy doczekali się awansu od pani kolegi Zbigniewa Ziobry, ocenieni tutaj w kontekście Amber Gold zostali dramatycznie źle. Mam nadzieję, że wszyscy to usłyszeli - powiedział do Małgorzaty Wassermann były premier.

I właśnie do tych słów, jak informuje portal Wirtualna Polska, odniosła się rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. - Prokurator Generalny rzeczywiście awansował prokuratorów prowadzących postępowanie w sprawie spółki Amber Gold, ale tych, którzy postawili małżonków Marcina i Katarzynę P. przed sądem. Donald Tusk wprowadza w błąd opinię publiczną - stwierdziła.

Afera Amber Gold wybuchła w 2012 r. Marcin P. i jego wspólnicy oszukali niemal 19 tys. klientów na kwotę ok. 851 mln zł. Prokuratorzy twierdzą, że działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i uczynili sobie z tej działalności stałe źródło dochodu. Byłemu prezesowi spółki i jego żonie grozi 15 lat więzienia.