Przystąpił do służby i był na odprawie – mówi w rozmowie z "Super Expressem" anonimowy pracownik SOP. St. chor. Grzegorz N. miał mieć 0,6 promila we krwi. Odpowiadała m.in. za wydawanie broni. Do pracy mimo stanu w jakim się znajdował, przyjechał samochodem.

Biuro prasowe SOP nie zaprzecza tym informacjom. Twierdzi jednak, że funkcjonariusz nie został dopuszczony do służby. – Przełożony zareagował, wezwał służby kontrolne oraz patrol policji, który stwierdził w wydychanym powietrzu obecność alkoholu – przekazał ppłk Bogusław Piórkowski, rzecznik służby.

Powiedział, że komendant wszczął postępowanie dyscyplinarne wobec tego funkcjonariusza, któremu grożą konsekwencje łącznie z wydaleniem ze służby.

Jak sprawę komentują eksperci? – Niedobrze się dzieje, że funkcjonariusze przychodzą do pracy pod wpływem alkoholu. To świadczy o lekceważeniu kolegów, z którymi służą oraz braku odpowiedzialności – komentuje gen. Andrzej Pawlikowski (50 l.), były szef BOR. – Tam, gdzie jest broń, tam nie ma możliwości, żeby był gram alkoholu – grzmi gen. Marian Janicki (58 l.), który również dowodził BOR.