"Pobrałem od ob. Kujda Kazimierz oświadczenie o przystąpieniu do pracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Informacje pisemne będzie podpisywał pseudonimem TW 'Ryszard' - czytamy w dokumentach dotyczących byłego szefa NFOŚGW - podali dziennikarze "Czarno na białym" TVN24, którzy przejrzeli dokumenty IPN, dotyczące Kujdy. Doktorant miał donosić o tym, z kim Polacy spotykają się poza granicami kraju, jak też o swoich spotkaniach w Polsce. Jak dodali oficerowie SB, "postawa polityczno-moralna kandydata nie budzi zastrzeżeń. Osobowość oraz pozytywny stosunek do naszej Służby, (…) w/wym. będzie mógł być cennym źródłem informacji".
I to się potwierdziło. Donosił m.in o rozmowach z członkiem rodziny obecnego ministra energii, zdradzał też treść swoich listów o studiach. Gdy zaczął staż w austrickiej firmi, szczegółowo opisał, co tam się dzieje. "Jest firmą typowo kapitalistyczną. Stosunki międzyludzkie w takim przedsiębiorstwie są złe, ponieważ ludzie widzą tylko pieniądze" - wynika z jednego z meldunkw. Kujda współpracę zakończył w 1987 z "powodów osobistych..
To była - mówił historyk Andrzej Paczkowski. Jego zdaniem, to był bardzo częsty powód współpracy z SB. - dodał naukowiec.
Dlaczego dokumenty Kujdy po upadku komuny trafiły do zbioru zastrzeżonego IPN?- ocenił z kolei historyk i senator Jan Żaryn. Paweł Lisicki z "Do Rzeczy" uważa za to, że Kujda oszukiwał cały czas prezesa PiS, nic nie mówiąc mu o wieloletniej współpracy z SB.
Z kolei, zdaniem posła PO Krzysztofa Brejzy, prezes PiS - wbrew swoim słowom - dokładnie znał przeszłość Kujdy. - powiedział polityk opozycji.