W najnowszym numerze "Sieci", który ukaże się w poniedziałek Kujda podkreśla, że "cała prawda o jego kontaktach ze Służbą Bezpieczeństwa jest taka: dochodziło do nich tylko przy odbieraniu i oddawaniu paszportu". - - mówi.
- zaznacza Kujda.
Zaprzecza również jakoby miał uczestniczyć w zadaniach wywiadowczych w Wiedniu. - - relacjonuje b. prezes NFOŚiGW. Podkreśla także, iż nie opisywał działań kolegów i znajomych.
- opowiada Kujda.
Jak czytamy w tygodniku, Kujda wrócił do Polski i kolejne spotkanie z esbekiem miał w 1983 roku. -- mówi Kujda.
"Sieci" podają, że Kujda zaprzecza też jakoby współpracował ze służbami po 1989 r. i nie wie dlaczego jego teczka znalazła się w zbiorze zastrzeżonym.
Na początku lutego pojawiły się doniesienia medialne dotyczące współpracy Kujdy z aparatem bezpieczeństwa PRL. "Rzeczpospolita" podała, że Kujda "widnieje w jawnym już inwentarzu IPN jako tajny współpracownik o pseudonimie Ryszard, który współpracę miał rozpocząć w 1979 r. w Siedlcach – zgadza się jego data urodzenia". Według "Rz", w 2002 r. teczka Kazimierza Kujdy trafiła do zbioru zastrzeżonego IPN. W ubiegłym tygodniu minister środowiska Henryk Kowalczyk poinformował, że przyjął dymisję Kujdy.
W wywiadzie dla PAP prezes PiS Jarosław Kaczyński podkreślił, że nie usprawiedliwia w żadnym wypadku współpracy Kazimierza Kujdy ze służbami PRL, a informacja o tej współpracy spadła na niego jak "grom z jasnego nieba".
Kazimierz Kujda kierował Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej od 2015 r. (wcześniej pełnił funkcję prezesa NFOŚiGW także w latach 2000-2002 oraz 2006-2008). W przeszłości Kujda był m.in. prezesem związanej ze środowiskiem PiS spółki Srebrna. Jego nazwisko pojawiło się w publikacji "Gazety Wyborczej". Gazeta opublikowała stenogram nagrania rozmowy z lipca 2018 r. m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z austriackim przedsiębiorcą Geraldem Birgfellnerem, którego firmy miały przygotować inwestycję budowy w Warszawie dwóch wieżowców dla spółki Srebrna.