- Rząd zawsze jest otwarty na rozmowy z przedstawicielami związków zawodowych pracowników oświaty. Przedstawialiśmy kolejne oferty, które do tej pory były odrzucane. Chcemy rozmawiać o zmianach systemowych w oświacie, co skutkować będzie podniesieniem jakości kształcenia, wysokości płac – w efekcie wzrostem prestiżu pracy nauczyciela – powiedziała PAP wicepremier.

Przypomniała, że w rozmowach uczestniczą przedstawiciele Rady Ministrów i związków zawodowych, a gospodarzem jest Dorota Gardias - przewodnicząca Rady Dialogu Społecznego. - Musimy jednak pamiętać, że w naszych rozmowach najważniejsi są uczniowie. Ta świadomość powinna nam towarzyszyć w czasie każdego spotkania – podkreśliła.

- Jestem przekonana, że polityka to umiejętność rozmowy z Polakami. Wsłuchuję się w głosy dotyczące problemów polskiej szkoły. Słucham opinii związkowców, ale zestawiam je z głosami rodziców i nauczycieli - zaznaczyła.

Dodała, że na spotkania, w których uczestniczy, przychodzi bardzo dużo młodych ludzi i – jak zaakcentowała - "rozumie ich dylematy".

- Dlatego chcę uspokoić zdenerwowanych rodziców i coraz bardziej zestresowanych uczniów. Rząd Prawa i Sprawiedliwości robi wszystko, co w jego mocy, aby doszło do zbliżających się egzaminów – podkreśliła.

Wicepremier zaznaczyła, że rozumie argumenty pracowników szkół. - Rozmawiam z nauczycielami i znam ich dzisiejsze rozterki. Mają dylematy: wyrazić swoje niezadowolenie, solidaryzować się z najgłośniejszymi i wpływowymi przedstawicielami zawodu, czy robić to, co wpisuje się w misję nauczyciela: przede wszystkim dbać o dobro uczniów - powiedziała.

Przypomniała, że rząd przedstawił propozycje nowego kontraktu społecznego dla nauczycieli. - Dziś wieczorem kolejny raz podejmiemy rozmowy. Wierzę, że uda się nam wypracować kompromis - zaznaczyła.

W niedzielę o godz. 19 w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" w Warszawie będą kontynuowane rozmowy strony rządowej z nauczycielskimi związkami zawodowymi dot. sytuacji w oświacie.

Broniarz powiedział w rozmowie z TVN24, że na ten moment nie ma przesłanek do rezygnacji ze strajku. - Formalnie strajk został ogłoszony przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i tylko związek jest władny to powstrzymać. Ale w momencie, w którym rozmawiamy nie ma żadnych przesłanek, żadnych okoliczności, żadnych informacji, które dawałyby nam powód w ogóle do rozpatrywania tego elementu - powiedział.

"Rząd chce porozumienia, m.in. wzrostu płac nauczycieli. Zaproponowaliśmy #nowykontraktspołeczny. Strajk w czasie egzaminów uderza w uczniów. Pan @Broniarz jest głuchy na te argumenty. W mediach przesądza o strajku przed rozmowami. To nie pomaga" - napisała wcześniej na Twitterze Beata Szydło.

Rządowe propozycje dla nauczycieli to w sumie prawie 15 proc. podwyżki w 2019 r. (9,6 proc. podwyżki we wrześniu plus wypłacona już 5-procentowa podwyżka od stycznia), skrócenie stażu, ustalenie kwoty dodatku za wychowawstwo na poziomie nie mniejszym niż 300 zł, zmiana w systemie oceniania nauczycieli i zmniejszenie biurokracji.

Rząd przedstawił także nowy kontrakt społeczny dla grupy zawodowej nauczycieli, obejmujący podwyżki i zmianę warunków pracy. Nauczyciel dyplomowany po wprowadzeniu zmian otrzymałby w kolejnych latach, w wariancie pensum 22 h w 2020 – 6128 zł, 2021 – 6653 zł, 2022 – 7179 zł, 2023 – 7704 zł. W przypadku ustalenia pensum na poziomie 24 h (poziom średniej OECD) nauczyciel dyplomowany mógłby liczyć średnio na następujący wzrost wynagrodzenia 2020 – 6335 zł, 2021 – 7434 zł, 2022 – 7800 zł, 2023 – 8100 zł. Zwiększenie pensum byłoby kroczące i obejmowało cykliczne jego podnoszenie co roku, wraz z przyznaną podwyżką, aż do osiągnięcia pułapu 22 (lub 24) godzin przy tablicy w 2023 roku. Założenia obejmują także prognozę naturalnych odejść nauczycieli z zawodu (m.in. w związku z emeryturą). Średnia odejść z lat 2010-2018 wynosi w granicach 25-30 tys. rocznie, a 80 proc. odchodzących nauczycieli nie jest zastępowana. Rząd ocenia, że szacunki sugerują, że pozwala to na wprowadzenie zmian bez jakiejkolwiek dodatkowej redukcji kadry.

FZZ i ZNP w trakcie negocjacji zmodyfikowały oczekiwania (początkowo upominały się o tysiąc zł podwyżki) i obecnie postulują 30 proc. podwyżki rozłożonej na dwie tury – 15 proc. od 1 stycznia i 15 proc. od 1 września br. Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" negocjowała: podwyżkę wynagrodzeń w wysokości 15 proc. od stycznia 2019 r.; zmianę systemu wynagradzania (według którego pensje nauczycieli byłyby bezpośrednio powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej; nowy system powinien obowiązywać już od przyszłego roku), a także wycofanie się z niekorzystnych przepisów dotyczących awansu zawodowego i oceny pracy nauczycieli.

ZNP i FZZ od stycznia prowadzą procedury sporu zbiorowego, przeprowadziły referenda strajkowe. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia z rządem, to 8 kwietnia rozpocznie się bezterminowy strajk. Termin zapowiedzianego protestu zbiega się z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma odbyć się egzamin gimnazjalny, 15, 16 i 17 kwietnia – egzamin ósmoklasisty, a 6 maja powinny rozpocząć się matury.