Kaczyński podkreślał, że wybory do PE są pierwszymi w cyklu wyborczym, po których będą miały miejsce wybory parlamentarne i prezydenckie. - - powiedział szef PiS.
Jak dodał, mylą się ci, którzy mówią, że wybory do PE nie są tak ważne, jak te do polskiego parlamentu. - - podkreślił Kaczyński.
Jego zdaniem stawką wyborów do PE jest kwestia poziomu życia Polaków. W ocenie Kaczyńskiego, jeśli wybory wygrają i rządy przejmą konkurenci PiS, to wprowadzone przez PiS programy społeczne zostaną odebrane. - - powiedział.
Ponadto - mówił szef PiS - „żeby tego rodzaju transfery społeczne mogły być stosowane, to po prostu trzeba umieć rządzić, panować nad finansami publicznymi, ściągać podatki i trzeba zachować pewien porządek w państwie". - - ocenił Kaczyński.
Dlatego - jak mówił prezes PiS - jego partia broni pieniędzy, przeznaczanych m.in. na program Rodzina "500 plus", na świadczenia społeczne, wyprawkę oraz broni wieku emerytalnego i bezpłatnych lekarstw. - - oświadczył Kaczyński.
Prezes PiS ocenił, że jedną z najistotniejszych kwestii jest stosunek do przyjęcia przez Polskę euro. Jego zdaniem przyjęcie euro oznacza straty dla gospodarstw domowych i polskiej gospodarki.
- - dodał Kaczyński.
Lider PiS wskazywał też na kwestie bezpieczeństwa, w tym "relokacji uchodźców i związanych z tym problemów", a także na kwestie związane z prawem do wychowania dzieci, z prawem - jak mówił – „do zachowania tradycyjnych instytucji, z normalną rodziną, składającą się z kobiety i mężczyzny".
- - zaznaczył Kaczyński.
Szef PiS uważa, że w Europie trzeba bronić wartości. "Jeśli chodzi o bieg historii to w ostatecznym rozrachunku zawsze rozstrzygają wartości (...) Tego dziś w Europie trzeba bronić, bo to jest dziś zagrożone" - oświadczył.
Podczas wystąpienia prezes PiS nawiązał też do problemów miejscowości, takich jak Ryki. Według niego, jeśli do władzy dojdzie obecna opozycja, wówczas "znów będziemy mieli zwijanie komisariatów, poczt, będziemy mieli zwijanie tego wszystkiego, co jest poza wielkimi miastami, bo na tym polega polityka naszych politycznych konkurentów".