Co oczywiste, trudno było mu zaakceptować swobodę legislacyjną i odbijanie konstytucyjnych organów wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Stał się więc wrogiem numer jeden dla PiS i cała para naszej delegacji na szczycie unijnych przywódców poszła w to, żeby Timmermans nie został pierwszym wśród komisarzy. Udało się, a sukces jest tak powalający, że pan Frans nadal będzie wiceprzewodniczącym KE. I dalej będzie szukał metod, jak przywrócić praworządność nad Wisłą.
Jeśli wciąż mają państwo w idyllicznym wspomnieniu ośmioletnie rządy Platformy Obywatelskiej, to zapewne dostrzegacie kompromitację premiera i całej dobrozmianowej ekipy, która wykazała się małostkowością na brukselskich salonach i z czystej zemsty zablokowała Timmermansa.
Przeglądam opinie na temat wczorajszego szczytu i nie wiem co jest bardziej irytujące: kompletny malkontentyzm i negowanie działań V4 i PL czy wazeliniarski hurraoptymizm często neoficki 😎 Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu 😉
— Dominika Cosic (@dominikacosic) 3 lipca 2019