- Chciałbym wezwać do debaty premiera Morawieckiego, Małgorzatę Kidawę-Błońską, przedstawicieli innych komitetów wyborczych. Niech liderzy zaczną rozmawiać w tej kampanii, a nie tylko wymieniać się korespondencyjnie ciosami na konferencjach prasowych - powiedział we wtorek w Radiu ZET Władysław Kosiniak-Kamysz. Zauważył, że "na niecałe cztery tygodnie przed wyborami nie ma zapowiedzi debat, ani żadnych deklaracji, szczególnie ze strony największych dwóch ugrupowań". Szef PSL zaapelował też do innych ugrupowań o "więcej odwagi".

Kosiniak-Kamysz pytany, dlaczego PSL-KP nie poprze "Paktu dla kobiet" lewicy, mówił, że "jeśli zawiera aborcję na życzenie do 12 tygodnia ciąży, to PSL-KP się pod tym nie podpisze". Jego zdaniem "ten pakt dzieli, a nie łączy".

- W Sejmie składałem wniosek o odrzucenie projektu Barbary Nowackiej, bo żaden z heroicznych posłów PiS-u, nie miał takiej odwagi, chociaż tak krzyczą o ochronie życia - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

W sobotę na konwencji w Poznaniu Lewica przedstawiła "Pakt dla kobiet" składający się z 10 postulatów, który zakłada m.in. legalną aborcję do 12. tygodnia ciąży, dostęp do nowoczesnej antykoncepcji, ustawową gwarancję refundacji leczenia niepłodności metodą in vitro, gwarantowany bezpłatny dostęp do lekarza ginekologa bez klauzuli sumienia.

Zapytany w rozmowie o postulat PiS dot. utworzenia samorządu dziennikarskiego, powiedział, że ten punkt programu wyborczego PiS to "realizacja planu, który był już ogłoszony w tej kadencji, czyli przejęcia mediów nie tylko publicznych (...), ale także przejęcia mediów komercyjnych, co jest bardzo ważne dla PiS-u".

- PiS będzie wystawiać certyfikaty posłuszeństwa - mówił szef PSL. Zdaniem Kosiniaka-Kamysza "to ma być przejęcie mediów na swój użytek, żeby żadna inna formacja polityczna nie mogła spokojnie prezentować swojego programu, normalnie dyskutować".