Kidawa-Błońska mówiła, że każdy Polak ma trochę inną historię, ale podstawowe wartości, są przez wszystkich dzielone razem. - Wierzymy w uczciwość, możemy jej wymagać i wszyscy domagamy się tego. Jeżeli chcemy być wolni będziemy wolni i Polska na to zasługuje - mówiła.

Podkreślała, że Polacy są mądrzy, zatroskani i wierzą w dobro. - Wcale nie są cyniczni. Wszyscy pragniemy silnej, zamożnej i bezpiecznej ojczyzny. My Polacy jesteśmy tacy jacy byliśmy, to polityka zwariowała. Nikt w Polsce nie przestał być patriotą, nikt nie zmienił zdania o praworządności i przyzwoitości. Jedyną trucizną jest dzisiejsza polityka - stwierdziła.

- Ktoś zamienił ją w jad i czasami dwoje ludzi, którzy chcą tego samego, zajadle się kłóci. Wierzę że da się to zatrzymać i zawrócić. Polsce potrzebny jest polityczny detoks - powiedziała Kidawa-Błońska.

Dlatego, jak podkreśliła, ważny jest udział w wyborach. - Dlatego tu jestem i dlatego potrzebny jest głos każdego z was. Głos każdego, kto ma już dość tej politycznej masakry, a chce normalnego, cywilizowanego, europejskiego państwa - podkreśliła. Dodała, że wszyscy zasługują na państwo "dobre dla wszystkich".

"Oczyśćmy politykę od nienawiści i obłudy"

- Oczyśćmy politykę, uwolnijmy Polaków od nienawiści, obłudy i politycznych toksyn. Odbudujmy wspólnie wspólnoty i zarazem Polskę na lepszą, taką, w której dobro będzie dobrem, a zło - będzie nazywane złem - mówiła Kidawa-Błońska.

Kidawa-Błońska wskazywała, że wszyscy Polacy zasługują na dobre państwo dla wszystkich. Jak mówiła, jeśli ktoś kradnie - nie należy się zastanawiać z jakiej jest partii i czy ją popiera.

- Nazwijmy to złodziejstwem i postawmy przed uczciwym sądem. Jeśli ktoś kłamie, to nazwijmy to kłamstwem i nie dajmy sobie wmówić, że kłamstwo to walka w słusznej sprawie. I to niezależnie, czy to kłamstwo jest w przemówieniach czy na ekranie telewizora - podkreśliła.

Zdaniem Kidawy-Błońskiej, jeżeli ktoś niszczy dobre obyczaje i niezależne instytucje, to nie należy takiej osobie pozwolić nazywać się walecznym. - Powiedzmy wprost, że to niegodziwość, niszczenie państwa. Przywróćmy słowom ich znaczenie - bo także o to chodzi w tych wyborach: aby prawda była prawdą, prawo prawem, a sprawiedliwość - sprawiedliwością - powiedziała.

Jak mówiła, "mamy 100 afer PiS-u i trzeba je wyjaśnić, a jeśli jest wina - osądzić". Według Kidawy-Błońskiej rządzący nie powinni w nich rozpoznawać swoich kolegów, "a my - politycznych przeciwników". - Jeśli są winni, powinni zostać ukarani. Właśnie do tego potrzebna jest niezależna prokuratura, uczciwe sądy i niezależne media odporne na politykę - wskazała.

Podczas konwencji wyborczej Koalicji Obywatelskiej w Warszawie Kidawa-Błońska obiecywała zmiany w służbie zdrowia, ale - jak zauważyła - "nie da się nic naprawić, jeśli się nie przyzna, że coś jest zepsute, nie zrobi dobrej szkoły ktoś, kto udaje, że nie widzi ogromnego bałaganu".

- Nie naprawi ochrony zdrowia ktoś, kto twierdzi, że jest bardzo dobra. Wszyscy znamy prawdę i mówimy tę prawdę głośno - że w służbie zdrowia jest zapaść, że ludzie przeżywają piekło na SOR-ach, umierają w kolejkach do specjalistów, że brakuje lekarzy i pielęgniarek, zamykane są oddziały i w Zakopanem kobiety nie mają gdzie rodzić - mówiła Kidawa-Błońska. Zapewniła, że KO ma rozwiązanie: "Europejska ochrona zdrowia w Polsce za unijne pieniądze to jest nasz plan".

Kidawa-Błońska podkreśliła, że trzeba to wprowadzić natychmiast, a nie kłócić się z Unią. - Przecież ta wojna z Unią zamiast zwiększać, zmniejsza nam środki - zaznaczyła. Zapewniła, że właśnie KO zdobędzie te środki na poprawę sytuacji w służbie zdrowia.

Kandydatka KO na premiera zapowiedziała też, że "przyszły rząd będzie przełomowy pod względem liczby resortów, jakie obejmą kobiety". - Mamy silne osobowości, wybitne specjalistki, których fachowość może budzić podziw. A przy tym - jak to kobiety - są odpowiedzialne, solidne, solidarne i potrafią poskromić swoje ego - mówiła.

- Już czas skorzystać z tego bogactwa - więcej kobiet w rządzie. Marzę, aby był równy podział i zrobię wszystko, aby się to udało - podkreśliła Kidawa-Błońska.

"Gdzie decyduje interes polityczny, a nie ekonomiczny, musi dojść do katastrofy"

- Drożyzna jest dotkliwa, a ludzie muszą więcej zarabiać. Ale tego nie zrobi się dekretami. Gospodarka nie znosi polityki, nie rośnie na rozkaz. Rozwija się dzięki pracy milionów ludzi. I o nich trzeba dbać, ich szanować i ich wspierać, a nie chwytać za gardło - oceniła Kidawa-Błońska. Dodała, że trzeba im tę pracę ułatwiać.

- Nie może być tak, że Polacy zaczynają się bać, tak jak (...) pracownicy i pracodawcy boją się nowych podatków, absurdalnych pomysłów w ZUS-ie, dekretów zmieniających płace jednych kosztem drugich - oceniła.

- Pracodawcy ze zdumieniem usłyszeli, że mają być wymienieni na nowe elity ekonomiczne. Gdzie są te elity? - pytała Kidawa-Błońska. Powiedziała, że dziś także przedsiębiorcy i pracodawcy stają się politycznym wrogiem. Oceniła, że to skrajnie polityczne, zachłanne, nieodpowiedzialne i niebezpieczne dla całego kraju.

- Wszyscy musimy powiedzieć temu "stop". Musimy powiedzieć "stop" zanim zdewastują całą naszą gospodarkę, stabilność ekonomiczną i zabiorą ludziom miejsca pracy - zaznaczała.

- Tam, gdzie decydenci zaczynają sami wierzyć w swoje kłamstwa, gdzie zamykają oczy na fakty, chcą być mądrzejsi od fachowców, gdzie decyduje interes polityczny, a nie ekonomiczny, musi dojść do katastrofy - powiedziała. I porównała państwo do Titanica, na którym do końca grała orkiestra. - Nie dajmy się zagłuszyć telewizyjnej, partyjnej orkiestrze, nie dajmy się uśpić PiS-owskiej propagandzie, nie pozwólmy, by gospodarczo, kulturowo i cywilizacyjnie zepchnąć nas z Europy na wschód - dodała.

Schetyna: Odbudujemy szkołę, ochronę zdrowia, sądy , dyplomację zniszczone przez rządy Kaczyńskiego

- Idziemy do wyborów, żeby przywrócić łamaną przez Kaczyńskiego polską konstytucję, odbudować niszczone przez Kaczyńskiego polskie państwo, scalić podzieloną przez niego narodową wspólnotę - mówił Schetyna. - Idziemy po to, aby Polki i Polacy lepiej zarabiali, mieli się gdzie leczyć, oddychali zdrowym powietrzem i mogli wreszcie liczyć na swoje państwo - dodał.

Jak mówił w ciągu ostatnich czterech lat Polacy wielokrotnie mogli się przekonać, że ludzie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego "szli i idą do polityki wyłącznie dla władzy i pieniędzy".

- Ale to nie aparatczykom z PiS-u, ale polskim lekarzom, pielęgniarkom i nauczycielom te pieniądze się naprawdę należały - oświadczył Schetyna. Jak dodał, PiS wmawia Polakom, że podzielił się z nimi dobrobytem, a - stwierdził Schetyna - "sypnął im okruszki z pańskiego stołu".

Szef PO mówił, że każdy z punktów programu Koalicji Obywatelskiej - "odbudowa szkoły, dyplomacji, armii, stworzenie nowoczesnej służby zdrowia, odbudowa służby cywilnej i usprawnienie niezawisłych sądów" - to jednocześnie diagnoza katastrofy, do której doprowadziły rządy PiS.

Schetyna podkreślił, że mówiąc o każdej z patologii ostatnich czterech lat celowo używa nazwiska Kaczyńskiego, bo - jak stwierdził - "państwo PiS było tak na prawdę jego państwem".

Ocenił, że efekty działań obecnej ekipy rządzącej to m.in. wirtualne miliony aut elektrycznych, "bez sensu" planowany przekop Mierzei Wiślanej, rzucane miliardy na Centralny Port Komunikacyjny, "zero" zakupów wojskowych, a także zapaść ochrony zdrowia, zwiększająca się emigracja, czy klęska walki ze smogiem

- A rządzący Polską dwór Kaczyńskiego nic nie potrafi zrobić i tak naprawdę o nic innego, niż swoja władza - nie dba. A przecież - dobrze to wiemy - czasy idą ciężkie. Nadciąga kryzys gospodarczy, a Polska zupełnie nie jest na niego przygotowana - bo ci ludzie Kaczyńskiego po prostu tego nie potrafią - powiedział Schetyna.

Szef PO zaznaczył, że polityka Rosji jest agresywna, a politykę Stanów Zjednoczonych nazwał nieprzewidywalną. Tymczasem - jak mówił - "Polska ma zrujnowane sojusze europejskie, bo ludzie Kaczyńskiego nie mają o świecie pojęcia".

- Kolejne cztery lata niepodzielnych rządów tego człowieka - uczyniłyby z Polski spaloną ziemię. Pozostawiłyby nas poza Unią, poza zachodnią cywilizacją - gdzieś między Białorusią, a Rosją. Nie pozwolimy na to - powiedział Schetyna.

Według lidera PO, po wyborach Kaczyński, którego nazwał człowiekiem "oderwanym od rzeczywistości" straci władzę, a Polacy "odzyskają swoje prawo do życia w państwie, które pomaga żyć ludziom, a nie narzuca im jak mają żyć". - I to jest właśnie stawką tych wyborów - podkreślił Schetyna.

Podczas konwencji wyborczej Koalicji Obywatelskiej w Warszawie Schetyna zaapelował "do wszystkich sił opozycji, do PSL z Kukizem'15, do SLD, Razem i Wiosny, a także do Konfederacji" o jasne opowiedzenie się przeciwko liderowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu.

- Proszę dzisiaj stąd o wasze jasne deklaracje, że nie pójdziecie po wyborach z Kaczyńskim, człowiekiem, który od wielu lat sieje w naszym kraju nienawiść, a od czterech lat systematycznie go niszczy - powiedział.

Zwracając się do liderów ugrupowań opozycyjnych powiedział, że oczekuje od nich "jasnego zapewnienia: po wyborach żadnych paktów z Kaczyńskim". - Większość Polek i Polaków tego od nas oczekuje. By jutro mogło być lepsze - powiedział Schetyna.

Nowacka: Przywrócimy godność wszystkim, przede wszystkim Polkom

Przewodnicząca Inicjatywy Polska podkreślała, że każdy w Polsce - czy to działacz LGBT, osoba niepełnosprawna, kobieta czy samorządowiec związany z opozycją mają prawo do godności w Polsce. A godność tę - według niej - może przywrócić w naszym kraju kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera Małgorzata Kidawa-Bońska.

- Pani premier, ja wierzę w panią, bo pani wierzy w ludzi, bo pani wierzy w mądrość Polek i Polaków, bo pani swoją pracą pokazuje to, co jest najważniejsze, w tym prawdziwym polskim patriotyzmie, którego czasem brak - odpowiedzialność, szacunek i zrozumienie - szacunek dla drugiego człowieka, nawet tego o innych poglądach, zrozumienie, że Polska jest krajem różnorodnym - powiedziała liderka iPl, zwracając się do Kidawy-Błońskiej.

Zadeklarowała, że 13 października KO przywróci godność wszystkim: ludziom "pierwszego i drugiego sortu", chorym i zdrowym, pełnosprawnym i niepełnosprawnym. - Przede wszystkim przywrócimy godność wielu Polkom: odrzucanym, obrażanym ośmieszanym - powiedziała Nowacka.

- Dziewczyny, widziałyśmy się na "czarnych protestach", widziałyśmy się w obronie praw alimentacyjnych, w obronie naszych podstawowych wartości, bezpieczeństwa naszych dzieci, godnych emerytur dla seniorek i seniorów (...) Apeluję do wszystkich kobiet: idźcie na wybory - mówiła Nowacka.

Zapewniła, że jeśli KO wygra wybory wprowadzi "realną równość" kobiet i mężczyzn, w tym w wynagrodzeniach, w systemie emerytalnym, w dostępie do służby zdrowia oraz "w prawie do wolności i godności na każdym polu". - Dlaczego? Bo wierzymy w kobiety, w ich siłę, w mądrość, bo Koalicja jest kobietą, bo Polska jest kobietą, bo Małgorzata Kidawa-Błońska jest wspaniałą kobietą - podkreśliła.

Nowacka nawiązała też do sytuacji w mediach publicznych. - Jestem tutaj, bo wierzę w demokrację, wierzę w wolne demokratyczne media. Jest tutaj na sali Rafał Rudzki, człowiek, który został wczoraj wyrzucony przez pseudodziennikarkę ze studia (...) Jestem tutaj, bo wierzę, że takie osoby jak Rafał, jak Sławek Nitras, Krzysztof Brejza, jak Joanna Mucha czy Monika Wielichowska mają prawo do godności, bycia wysłuchanym i szanowanym w mediach publicznych - powiedziała Nowacka.

Ostatni tydzień kampanii wyborczej ma upłynąć Koalicji Obywatelskiej głównie na kontynuowaniu wizyt przedwyborczych w całym kraju. Z wyborcami spotykać się będą zarówno liderzy formacji jak i poszczególni kandydaci w regionach. Planowane są ponadto dwie lokalne konwencje wyborcze KO - w przyszłym tygodniu w czwartek w Katowicach i w piątek w Łodzi.

Od początku kampanii Koalicja Obywatelska zorganizowała kilka konwencji wyborczych, m.in. w Warszawie, Poznaniu, Sosnowcu i Krakowie, gdzie prezentowane były propozycje programowe KO.

Na program Koalicji składa się m.in. tzw. szóstka Schetyny (propozycje w obszarze pracy - program "Wyższe płace, niższe podatki", ochrony środowiska, edukacji, zdrowia, wsparcia dla seniorów oraz przywrócenia praworządności) a także propozycje, które na początku września do programu KO dodała Kidawa-Błońska. Chodzi m.in. o uregulowanie związków partnerskich, refundację in vitro czy wprowadzenie dwumiesięcznych płatnych urlopów ojcowskich.