Jak ustaliła PAP, przesłuchanie to jest kolejną czynnością w toku śledztwa prowadzonego przeciwko Lechowi B., Jarosławowi M. i innym podejrzanym, którym zarzuca się udział w grupie przestępczej. Według ustaleń prokuratury, grupa dopuściła się przestępstw korupcyjnych, skarbowych, przeciwko obrotowi gospodarczemu, wyłudzeń kredytów i dotacji z funduszy unijnych, a także "prania pieniędzy" w wysokości 11 milionów złotych. Grupa działała od października 2012 do grudnia 2018 roku.

Z ustaleń śledczych wynika, że Lech B., jako współpracownik senator RP Elżbiety Bieńkowskiej, powoływał się na swoje wpływy w instytucjach i urzędach państwowych oraz bankach. - Aby uwiarygodnić swoje szerokie kontakty i dowieść, że może załatwić każdą sprawę, umawiał się na spotkania w biurze senatorskim i posługiwał służbowymi wizytówkami - przekazała prokuratura.

Prokuratura przypomniała, że jedna z oszukanych osób straciła 715 tysięcy złotych, które wpłaciła na prywatne konto Lecha B., w przekonaniu, że jest to rachunek powierniczy i dokonując takiej operacji, uzyska kredyt na zakup nieruchomości w Katowicach. Nie dostała obiecanego kredytu ani zwrotu wpłaconych pieniędzy. Lech B. twierdził, że zostały one zaliczone na poczet jego roszczeń z tytułu zawartej umowy.

Wśród poszkodowanych są również spółki doprowadzane do niekorzystnego rozporządzania swoim mieniem i ryzyka szkód majątkowych. W przypadku jednej z nich chodziło o przejęcie majątku o wartości prawie 10,5 miliona złotych.

W innym przypadku przestępstwo polegało na wprowadzeniu w błąd banku, który udzielił jednej ze spółek kredytu obrotowego w wysokości 2,5 miliona złotych, mimo że nie miała ona zdolności kredytowych. Pieniądze zostały rozdysponowane niezgodnie z przeznaczeniem.

Zarzucane podejrzanym przestępstwa zagrożone są karą do 15 lat pozbawienia wolności.

W ocenie prokuratury przesłuchanie Elżbiety Bieńkowskiej ma na celu weryfikację zgromadzonego w tej sprawie materiału dowodowego, w tym przede wszystkim wyjaśnień Lecha B. m.in. dotyczących współpracy podejrzanego z ówczesną senator.

Celem przesłuchania Artura Bieńkowskiego jest uzyskanie jego wiedzy na temat funkcjonowania spółki, której prezesem był członek ww. grupy przestępczej – Jarosław M. Zeznania te mogą dostarczyć istotnych dla dobra postępowania informacji, ponieważ świadek zasiadał w Radzie Nadzorczej tego podmiotu.