Bieńkowska przyjechała w poniedziałek do Małopolski, gdzie wspierała kandydatów Koalicji Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych. Przed południem odwiedziła Oświęcim, a później w Andrychowie spotkała się z przedsiębiorcami. - Wspieram kandydatów KO, bo wierzę w Polskę, która jest silnym graczem europejskim, a tak w tej chwili nie jest. Wierzę w Polskę, która wykorzystuje potencjał swojej wielkości i mocy ekonomicznej, do tego, żeby negocjować jak równy z równym, rozmaite kwestie europejskie. Wierzę w Polskę, która wierzy w wartości europejskie - mówiła komisarz w Oświęcimiu.

Podkreślała też wagę samorządności. - Polska samorządowa to wielka moc. Na mapie Europy wyróżnia się jako ta, która potrafiła przez dwie duże perspektywy UE, w których byliśmy największym beneficjentem, wykorzystać środki w sposób znakomity. Wierze w Polskę, która nie jest scentralizowana, w której przywódca jednej partii - tak jak było w czasach komuny - nie decyduje o tym, co się ma dziać w Oświęcimiu, Andrychowie czy Mysłowicach – powiedziała Bieńkowska.

Komisarz zwracała uwagę na znaczenie prawdy w polityce. - Wierzę w Polskę, w której politycy mówią prawdę. Ja zawsze mówiłam prawdę. Gdy mówimy o projektach, czy pieniądzach dla jakiegoś obszaru, to trzeba mówić prawdę, trzeba mówić ile ich jest, czy potrafimy (je) wykorzystywać i trzeba przyznawać, jeżeli czegoś nie umiemy zrobić. W tej chwili ja takiej prawdy w Polsce w komunikacie publicznym nie widzę – zaznaczyła.

Zdaniem komisarz, Unia jest ogromną wartością, którą należy pielęgnować. - Nie powinniśmy sprzedawać dwóch różnych komunikatów, a to widzę przez ostatnie pięć lat. Jeden komunikat skierowany do decydentów w UE, że ją kochamy, a w Polsce przeciwstawiający nas - jako naród - Unii Europejskiej i traktujący ją wyłącznie jako skarbonkę. To się nigdy nie sprawdzi - oceniła.

Marek Sowa, były marszałek województwa małopolskiego, który kandyduje do Sejmu z drugiego miejsca listy Koalicji Obywatelskiej w okręgu 12, ocenił, że reforma samorządowa uwolniła "energię tysięcy Polaków, którzy zmienili swoje małe ojczyzny". Podkreślił, że wejście Polski do UE zmieniło jej usytuowanie. - Staliśmy się częścią rodziny europejskiej, w której duchowo byliśmy zawsze, ale nigdy nie mogliśmy przynależeć w sensie formalnym. Dzięki wejściu do UE nie tylko zmieniły się nam horyzonty myślowe, ale mogliśmy przyspieszyć dynamiczny rozwój – dodał.

Kandydat krytykował działania obecnie rządzących. - Niestety, przez ostatnie cztery lata przesunęliśmy się z centrum decyzyjnego Europy, na jego obrzeża. Dziś Polska w UE nie znaczy nic, jest na marginesie z własnego wyboru. Dlatego te wybory są tak ważne. Mamy szansę na to, aby Polska wróciła do głównego stołu, mogła współdecydować o losach ojczyzny – podkreślił Sowa.

Jak dodał, ostatnie lata oznaczały centralizację w wielu dziedzinach. - Upokarza się i osłabia samorządy, zabiera fundusze, wszystko ma być centralne. Nasz rząd po wyborach postawi na Polskę lokalną, zostawimy wszystkie środki wypracowywane w naszym regionie w lokalnych wspólnotach, po to, byśmy mogli poprawiać jakość życia mieszkańców. Państwo nie musi zajmować się wszystkim. Powinno mieć ograniczoną politykę, zajmować się kwestiami międzynarodowymi, bezpieczeństwa. To, co dotyczy zwykłego mieszkańca, jest zadaniem wójta, burmistrza i prezydenta (miasta) – przekonywał kandydat.

Dorota Niedziela, liderka listy KO w okręgu 12, zapewniła że kandydaci KO gwarantują, że "w przyszłości Unia nie będzie traktowana instrumentalnie". - Podstawą Unii jest – oprócz gospodarki - idea wolności i pokoju. O to będziemy dbali – zadeklarowała.