Surowa ryba, zakwaszony ryż i do tego wodorosty. Tak wygląda japoński przysmak - sushi. Jak można to jeść? Zapytajcie o to Radka Sikorskiego. "Fakt" twierdzi, że były minister obrony narodowej postradał zmysły dla tej potrawy. W jednym z warszawskich barów tak mu dogodzili, że zareklamował knajpę, i to na druku z ministerstwa - oburza się bulwarówka.
Jedno jest pewne - wobec sushi nie można być obojętnym. Podawana na zakwaszonym w occie ryżu surowa ryba nie będzie atrakcją dla każdego żołądka, ale dla światowca, jakim jest Radek Sikorski, to prawdziwa rozkosz - ironizuje "Fakt".
Sam minister przyznał, że zjeździł cały świat, ale nigdzie nie ma takiego sushi, jak w knajpce w Warszawie. Sikorskiemu tak zasmakowało, że napisał na oficjalnym druku ministerstwa list gratulacyjny do właścicieli, a ci skwapliwie wykorzystali to jako darmową reklamę. List, oprawiony w ramki, wisi w widocznym miejscu.
"Nie chciałem reklamować baru, a jedynie pogratulowałem kuchni" - tłumaczy "Faktowi" Radek Sikorski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl