Jedno jest pewne - wobec sushi nie można być obojętnym. Podawana na zakwaszonym w occie ryżu surowa ryba nie będzie atrakcją dla każdego żołądka, ale dla światowca, jakim jest Radek Sikorski, to prawdziwa rozkosz - ironizuje "Fakt".

Reklama

Sam minister przyznał, że zjeździł cały świat, ale nigdzie nie ma takiego sushi, jak w knajpce w Warszawie. Sikorskiemu tak zasmakowało, że napisał na oficjalnym druku ministerstwa list gratulacyjny do właścicieli, a ci skwapliwie wykorzystali to jako darmową reklamę. List, oprawiony w ramki, wisi w widocznym miejscu.

"Nie chciałem reklamować baru, a jedynie pogratulowałem kuchni" - tłumaczy "Faktowi" Radek Sikorski.