Dziennik Gazeta Prawana logo

Szef CBA zaprzecza, że nie chcieli go w UOP

19 listopada 2007, 14:51
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"Ten rodzaj psychiki należy bezwzględnie eliminować ze służb" - mówił "Przekrojowi" były szef MSW Krzysztof Kozłowski. O kim? O obecnym szefie CBA Mariuszu Kamińskim. Według byłych szefów UOP z lat 90., Kamiński miał starać się tam o pracę, ale odrzucono jego podanie. On sam zdecydowanie temu zaprzecza. Twierdzi, że przez myśl mu nie przeszło, by pracować w pełnej esbeków instytucji.

O tym, że Mariusz Kamiński chciał pracować w Urzędzie Ochrony Państwa, pisze m.in. "Przekrój". "Uparł się, że zostanie agentem kontrwywiadu" - mówi tygodnikowi Piotr Niemczyk, który był wtedy szefem w biurze analiz i informacji.

Procedura ciągnęła się bardzo długo i w końcu kandydaturę Kamińskiego odrzucono. Pretekstem było podobno nieskończenie przez niego studiów - pracę magisterską obronił dopiero w 1995 roku.

Ale według Krzysztofa Kozłowskiego, pierwszego szefa Urzędu Ochrony Państwa, Kamiński nie dostał się do specsłużby z innego powodu. "Ten rodzaj psychiki należy bezwzględnie eliminować ze służb" - powiedział jedynie tajemniczo. Znajomi wspominają, że Kamiński ciężko przeżył to niepowodzenie - pisze "Przekrój".

Tymczasem obecny szef CBA Mariusz Kamiński zdecydowanie temu wszystkiemu zaprzecza i twierdzi, że nigdy nie starał się o pracę w UOP ani w innych służbach specjalnych.

Według niego, źródłem tych wszystkich kłamliwych informacji jest trójka z byłego kierownictwa tej instytucji: Krzysztof Kozłowski, Wojciech Brochwicz i Piotr Niemczyk.

"Wiedza, jaką posiadałem w tamtym czasie na temat UOP, była przygnębiająca. Nieudolne kierownictwo, brak woli zmian i całkowita dominacja byłych funkcjonariuszy SB sprawiały, że nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, by złożyć podanie o przyjęcie do funkcjonującej w ten sposób instytucji" - pisze w specjalnym oświadczeniu Mariusz Kamiński.

Jednocześnie szef CBA grozi Kozłowskiemu, Brochwiczowi i Niemczykowi, że dalsze rozpowszechnianie kłamstw na jego temat skończy się na sali sądowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj