Ekspertyzy przygotowało dwóch biegłych, jeden z zakresu pożarnictwa, drugi - elektryki samochodowej. Ich zdaniem, przyczyną pożaru było "płomieniowe zewnętrzne podpalenie", a znaleziona w pobliżu auta szmata mogła być nasączona benzyną.

"Rozmawiamy ze świadkami podpalenia i przeglądamy nagrania z monitoringu. Chcemy szybko złapać podpalacza" - mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik komendanta głównego policji. Pomocny w tym ma być film na którym nagrano kogoś, kto kręci się przy samochodzie pani minister.

A co na to wszystko sama Pitera? "Nie jestem zaskoczona. Wszystko wskazywało na podpalenie" - mówi w TVN24. Twierdzi, że mało prawdopodobne, by był to przypadkowy chuligański wybryk.

Auto Julii Pitery stanęło w płomieniach w niedzielę późnym wieczorem. Posłankę zaalarmowali sąsiedzi. Samochodu stojącego na parkingu przy domu Pitery na warszawskim Mokotowie nie udało się uratować.

"Samochód był nowy, świeżo po przeglądzie. To mi się nie mieści w głowie" - przyznała w TVN24 posłanka PO i minister odpowiedzialna za zwalczanie korupcji.