Odpowiedzialna w rządzie Tuska za walkę z korupcją Pitera ujawnia, że wcześniej nie wiedziała, iż ludzie z poprzedniego rządu byli najlepszymi klientami najdroższych warszawskich restauracji. I płacili w nich służbowymi kartami.

"To oczywiście korupcja. W ten sposób szefowie korumpują podwładnych. Kupują ich wierność w zamian za przywileje opłacane z budżetu" - tłumaczy Pitera.

Zapowiada, że jeszcze przed końcem roku opublikuje wyciągi z kart kredytowych poprzedniego rządu. "Będzie z tego oficjalny raport. To nie są tajne informacje. Ustawa o finansach publicznych mówi, że finanse publiczne są jawne" - tłumaczy.

Pytana, czy nie boi się, że PiS zarzuci jej działanie propagandowe, odpowiada: "Ja się nie boję propagandy, która wymusza przyzwoite zachowania władzy. Jej skutek jest taki, że ja do tej pory ani razu nie wzięłam samochodu służbowego i jeżdżę prywatnym. Jeżdżę prywatnym i wielu innych ministrów także".