"Przez dwa lata był na pierwszej linii frontu i pierwszej linii strzału. Po co niby miałby teraz szarżować?" - wyjaśnia tajemnicze zniknięcie byłego szefa resortu sprawiedliwości Tadeusz Cymański z PiS.

To dlatego z Ziobrą nie mogą porozmawiać dziennikarze. Od czasu wyborów nie odbiera telefonów. "Dwa lata żył na wysokich obrotach i pewnie wziął sobie urlop od mediów" - przypuszczają.

Ale politycy inaczej wyjaśniają zniknięcie byłego ministra. "Teraz jest bardziej zaangażowany w pracę w regionie. W krakowskim PiS ostatnio wzmocniła się frakcja Wassermanna i Ziobro musi dopilnować lokalnych spraw" - tłumaczy "Gazecie Krakowskiej" małopolski działacz partii braci Kaczyńskich.

Jednak znajomi Zbigniewa Ziobry zapewniają, że niedługo byłego ministra sprawiedliwości znów będziemy oglądać w telewizji i słuchać w radiu.

"To chwilowe zejście z pierwszego szeregu sceny politycznej" - zapewnia Andrzej Duda, były zastępca ministra sprawiedliwości, a dziś sędzia Trybunału Stanu. "Zbigniew Ziobro dużo czasu spędza w Krynicy. We trójkę, z Andrzejem Mularczykiem, zamierzamy wkrótce wyskoczyć na narty" - dodaje.