"Pani Doda jest dla mnie prawdziwą Polką. Jest odważna, ma swój urok. Bardzo chciałabym ją bliżej poznać" - mówi Rokita. Nie miałaby też nic przeciwko prywatnemu koncertowi piosenkarki specjalnie dla niej. "Skoro śpiewała nawet dla premiera, to dla mnie byłby to tym większy zaszczyt" - dodaje.

O szefie rządu posłanka PiS nie wypowiada się już jednak tak entuzjastycznie. Nazywa go funny boy: "Gabinet Donalda Tuska nie jest przygotowany do rządzenia, robi za to dużo szumu. On sam to taki funny boy, jeździ po Europie i wszystkim rozdaje prezenty, chce pokazać, że jest miły. Sam wepchnął się w taką rolę, a polityka polega przecież na odwadze" - mówi Nelli Rokita.

Złośliwie dodaje, że Tusk wywodzi się ze środowiska Klubu Leniwych Demokratów. "Mam nadzieję, że w końcu zacznie pracować" - dodaje Rokita.

Posłanka Pis ma też trochę pretensji do mediów, ale mówi, że nie wstydzi się swoich kontrowersyjnych wypowiedzi. "Media często wyrywają je z kontekstu i pozbawiają sensu. Ale tego nie mam się co wstydzić" - tłumaczy.

Dodaje, że mąż nigdy jej nie krytykuje za to, co mówi publicznie: "Jan zawsze bardzo mnie wspomaga. Jesteśmy zgranym małżeństwem".