"Mało kto wierzył, że Lechowi Kaczyńskiemu uda się wygrać w konkursie na kociarza roku. Konkurencja była spora, m.in. własny brat. Ale udało się! Naród, a zwłaszcza jego kociarska część doceniła osiągnięcia głowy państwa na polu wspierania polityki pro-kociej, najpierw w Warszawie, przez prezydenta miasta, potem już na skalę krajową" - ironizuje Wierzejski.

Prezydent dostał tytuł Kociarza w plebiscycie miesięcznika "Kot". I to właśnie bardzo rozbawiło Wierzejskiego.

"O tak, Kaczyńscy, a przede wszystkim Lech, ale także wszyscy bez wyjątku politycy PIS wiele zrobili dla polskich kotów! Chwała im za to, że wytyczyli nowe kierunki polityczne polskiej prawicy!" - pisze w blogu były poseł LPR.