Na razie jednak warszawskie plany premiera materializują się dość wolno. Już w grudniu Donald Tusk i jego żona Małgorzata wspólnie z dziennikarzami wizytowali swoje przyszłe apartamenty ulokowane w rządowym kompleksie hotelowym przy ul. Parkowej, nieopodal kancelarii premiera. Z przeprowadzką Tuskowie zwlekali przez kolejne dwa miesiące.

Reklama

Prasa kolorowa spekulowała, że może mieć to związek z problemami ze zdrowiem matki premiera, która po skomplikowanej operacji pozostawała przez dłuższy czas w szpitalu. Donald Tusk każdy weekend spędzał więc w rodzinnym Gdańsku i czekał na ustabilizowanie stanu mamy. Ostatniej soboty to żona dołączyła do premiera w Warszawie.

Posłowie opozycyjnego PiS, choć znani z postulatów prowadzenia polityki prorodzinnej, pełni są uszczypliwości. "Kariera polityczna sprzyja premierowi, warto pamiętać, że tuż przed kampanią prezydencką niespodziewanie małżonkowie wzięli ślub kościelny" - komentuje Karol Karski, warszawski poseł PiS, i dodaje, że ma też nadzieję, iż Tusk wreszcie otworzy w Warszawie biuro poselskie.

Adam Hofman stara się znaleźć pozytywy. "Wcześniej można było podejrzewać, że marne efekty prac tego rządu i zaprezentowanych ustaw to efekt tęsknoty" - mówi Adam Hofman, poseł PiS. "Może premierowi uda się trochę uspokoić i przestanie nieustannie atakować PiS" - dodaje.

Za to posłowie Platformy patrzą na te zmiany optymistycznie. "Nie rozumiem tych uszczypliwości. To, że rodzina wspiera premiera, na pewno mu pomoże. Łatwiej się rządzi w miłości i z miłością bliskich niż samemu" - mówi Tadeusz Ross, poseł PO. I podkreśla, że dzięki temu mniej czasu i sił będą kosztować Donalda Tuska podróże.