Dziennik Gazeta Prawana logo

SLD wybierze sobie szefa w tajemnicy

24 maja 2008, 01:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
SLD utajnia najważniejszą część kongresu - pisze DZIENNIK. Nie chce, by starciu Wojciecha Olejniczaka i Grzegorza Napieralskiego o przywództwo w partii przysłuchiwali się dziennikarze. "Nic dziwnego, tu krew może polać się po ścianach" - przewiduje jeden z działaczy.

Rozwiązanie, by dyskusja o nowym liderze Sojuszu oraz jego wybór odbywały się za zamkniętymi drzwiami, przeforsował Olejniczak. Wsparła go część szefów struktur wojewódzkich SLD. Zwolennicy obecnego szefa partii dowodzą, że jeżeli nie zamknie się wyborczej części kongresu, to dziennikarze zajmą się tylko sprawami personalnymi. "To nie jest tak, że chcemy prać brudy we własnym domu" - twierdzi rzecznik SLD Tomasz Kalita.

Jednak większość naszych rozmówców nie ma wątpliwości, że dyskusja w tej części kongresu będzie ostra. "Mamy nieprzychylne nam media i nie chcę, by wystąpienie jakiegoś delegata, który ma pretensje o wszystko, znalazło się w <Jedynce> TVP" - mówi szczerze Grzegorz Pietruczuk, zwolennik niejawności obrad. Jego zdaniem SLD musi w mediach prezentować jedną linię. Napieralski nie chce oceniać pomysłu swojego rywala. "Nie chcę tego komentować" - ucina.

Inni przeciwnicy zamykania obrad są bardziej rozmowni. "W przeforsowaniu tego pomysłu czuję rękę doradcy przewodniczącego Krzysztofa Janika. To taki pomysł rodem z PZPR" - ocenia polityk SLD. Janik zaprzecza.

"Od momentu powstania Sojuszu nikt nie utajniał wyboru szefa partii" - przypomina jeden z delegatów na kongres. Katarzynie Piekarskiej, szefowej mazowieckiego SLD, też nie podoba się to rozwiązanie. "Teraz zamiast mówić o ofercie programowej Sojuszu, dziennikarze będą dociekać, dlaczego obrady zostały zamknięte" - martwi się. Jej zdaniem trudno będzie uniknąć przecieków. "Przecież relacje z niejawnych posiedzeń komisji śledczych czy obrad Sejmu od razu można znaleźć w internecie. I to mocno zniekształcone" - dodaje.

Zdaniem Piotra Czarnowskiego, specjalisty do spraw komunikacji społecznej, Sojusz robi błąd. "Partia dołująca tak jak SLD powinna być otwarta na media i dla wyborców" - tłumaczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj