W ub. tygodniu wiceszefowa Bundestagu, przedstawicielka partii Zielonych, Claudia Roth, wsparła na Facebooku protesty, które przetaczają się przez całą Polskę przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. 22 października uznał on, że niekonstytucyjny jest przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. dopuszczający aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Reklama

Wiceszefowa Bundestagu zaapelowała także do niemieckiego rządu i UE o zwiększenie politycznej presji na polski rząd w sprawie przestrzegania "europejskich standardów praw człowieka". Do wpisu Roth dołączyła swoje zdjęcie, na którym trzyma czarny plakat z czerwoną błyskawicą, która stała się symbolem Strajku Kobiet, i hasłem "To jest wojna", które jest obecne podczas protestów w Polsce.

W poniedziałek wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk skrytykował Roth i zapowiedział oficjalny protest resortu. - Wpis Claudii Roth obrazuje nie tylko brak podstawowej wrażliwości, ale też wiedzy na temat wyroku TK (nie SN), do tego wzywa do niemających podstaw prawnych form nacisku. Dla Polski to oburzające, dla Niemiec to cios w pracę m.in. Paula Ziemiaka i Manuela Sarrazina. Przekażemy władzom RFN protest w tej sprawie - napisał vel Sęk na Twitterze.

Ja bym chciał, żeby polityka zagraniczna Polski przestała robić chaotyczne kroki, które szkodzą naszemu państwu i naszemu narodowi - oświadczył Bartoszewski podczas wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie, odnosząc się do krytykującej Claudię Roth noty dyplomatycznej skierowanej do "naszego głównego partnera w Unii Europejskiej".

Poseł przyznał, że "mówienie o wojnie, jak się jest obywatelem Niemiec, jest lekko niezręczne", natomiast - jak ocenił - "to było tylko pokazanie tego, co nasze panie na zewnątrz Sejmu ze sobą przynosiły".

Robi się z tego ogromną aferę. (...) Byłoby to może bardziej zrozumiałe, gdyby ktokolwiek chciał odnotować we właściwy sposób, że w piątek Bundestag bez głosu sprzeciwu przyjął uchwałę, (...) że powstanie w centrum Berlina miejsce pamięci, które będzie dedykowane wyłącznie polskim ofiarom II wojny światowej - powiedział Bartoszewski.

Poseł zaznaczył, że projekt uchwały wnieśli do Bundestagu "zarówno posłowie koalicji rządowej, jaki posłowie opozycji, w tym Partia Zielonych, do której należy pani Claudia Roth". Przypomniał też, że początki tej uchwały sięgają 2011 roku, kiedy ówczesny sekretarz stanu w KPRM Władysław Bartoszewski zgłosił, że - jak relacjonował poseł - "jest niezbędne, żeby upamiętnić Polaków osobno i szczególnie w Berlinie, ponieważ my byliśmy głównym przedmiotem ataku hitlerowskich Niemiec i że należy nam się godziwe upamiętnienie".

W.T. Bartoszewski za "zabawną i dziwną" uznał postawę ambasadora Polski w Niemczech Andrzeja Przyłębskiego, który według niego "protestował przeciwko tej formie upamiętnienia, bo on chciał, żeby było centrum upamiętniające wszystkie narody okupowane przez Niemcy w czasie II wojny światowej".

Dzięki Bogu posłowie Bundestagu nie przychyli się do tej dziwacznej opinii i zagłosowali wszyscy za powstaniem tego centrum - stwierdził Bartoszewski.

Polityk zwrócił uwagę, że rzeczą wyjątkowo ważną dla nas jest to, że w pierwszym zdaniu uchwały Bundestagu jest napisane, że "Polska, tak jak Francja, są i będą centralnymi partnerami Niemiec w Europie". To jest rzecz, którą może by zauważył nasz rząd, zamiast atakować "odwiecznego krzyżackiego wroga" za Odrą, żeby jednak nawiązać jakieś normalne stosunki z państwem niemieckim i z rządem niemieckim, kiedy wszyscy parlamentarzyści, nawet nacjonalistyczne AfD nie głosowało przeciwko upamiętnieniu Polaków i wstrzymało się od głosu. A cała reszta głosował za (przyjęciem uchwały) - powiedział Władysław Teofil Bartoszewski.

W poniedziałek Szynkowski vel Sęk powiedział PAP, że w sprawie wpisu Claudii Roth rząd wystosuje notę dyplomatyczną, którą przekaże w poniedziałek władzom Niemiec.

Dodał, że protest polskiego rządu w sprawie wypowiedzi Roth ma zostać przekazany władzom Niemiec w formie noty dyplomatycznej. "Wpis pani wiceprzewodniczącej Claudii Roth jest już drugim w krótkim okresie stanowiskiem pełniącego wysoką funkcję przedstawiciela Niemiec, który jest nieakceptowalny w formie, ponieważ budzi jak najgorsze skojarzenia. W ustach niemieckiej polityk sformułowanie +to jest wojna+ - jest to nieakceptowalne i pokazuje kompletny brak wrażliwości na to, jaka jest specyfika historyczna relacji polsko-niemieckich" - powiedział wiceszef MSZ.

Po drugie wpis ten w kilka dni po przyjęciu przez Bundestag ważnej uchwały poruszającej przekrojowo relacje polsko-niemieckie, mówiące o napaści Niemiec na Polskę, okupacji i wzywający do ustanowienia miejsca pamięci polskich ofiar II wojny światowej w Berlinie, niweczy starania niemieckich polityków, którzy mają świadomość wrażliwości relacji polsko-niemieckich z tego okresu - dodał Szynkowski vel Sęk.