W ubiegły piątek za wyborem Nawrockiego na prezesa IPN opowiedzieli się - oprócz senatorów PiS - również Antoni Mężydło z KO, Ryszard Bober i Jan Filip Libicki z PSL oraz niezależna senator Lidia Staroń. Od głosu wstrzymał się Kazimierz M. Ujazdowski (PSL).
"Jakiś system kar na pewno zostanie zastosowany"
– powiedziała PAP rzeczniczka dyscypliny klubowej KO Izabela Mrzygłocka. – dodała. Zapowiedziała, że "jakiś system kar na pewno zostanie zastosowany"; decyzję, jaka to będzie kara, podejmie kolegium klubu.
"Nadal uważam, że to dobry wybór"
powiedział PAP Mężydło. – powiedział. Dodał, że nie zdecydował też, czy będzie się odwoływał w razie nałożenia kary.
Powtórzył, że dobrze ocenia wybór Nawrockiego. – powiedział.
- stwierdził senator. Mężydło jest wiceprezesem Społecznego Komitetu "Solidarni - Toruń Pamięta", a szefuje mu Jan Wyrowiński który wystąpił z PO, gdy zapowiedziała ona likwidację IPN w razie zdobycia władzy.
Według Mężydły obawy, że Nawrocki będzie dyspozycyjny, są nieuzasadnione, ponieważ prezes IPN "ma kadencyjność czyli niezależność". – przekonywał.
Senator zaznaczył, że weryfikowałem zarzuty wobec Nawrockiego, które "pojawiały się w mediach czy w rozmowach". - powiedział. – dodał, przypominając swoją argumentację z piątku.
– powiedział Mężydło.
W piątkowym głosowaniu Senat wyraził zgodę na powołanie Karola Nawrockiego na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Poparło go 52 senatorów, 47 było przeciw, jeden wstrzymał się od głosu. Wkrótce po głosowaniu Nawrocki złożył ślubowanie przed Sejmem.
Od kwietnia 2017 Nawrocki był dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Zmienił wystawę stałą, wszedł w spór z poprzednim kierownictwem muzeum i prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem. Na prezesa IPN został powołany przez Sejm 28 maja. Jego kandydaturę poparło wówczas 248 posłów PiS, Konfederacji i Kukiz'15; 198 posłów było przeciw, czterech wstrzymało się od głosu.