Oczywiście. Gdybyśmy nie wierzyli, to byśmy nie marnowali czasu na analizy, przemyślenia, gdzie można jeszcze zaoszczędzić potrzebne kwoty pieniędzy. Tym bardziej że
w niektórych sprawach są to tak naprawdę kwoty symboliczne. Na przykład 500 tys. zł na wakacyjny wypoczynek dzieci z najbiedniejszych polskich rodzin to kwota znacznie mniejsza niż suma
pieniędzy przeznaczona na wypłaty dla trzech chłopców Donalda Tuska w zarządzie PL 2012. Bo ich nagrody za 2008 r. przekraczały grubo pół miniona zł.
Priorytetami są służba zdrowia, oświata, wychowanie, szkolnictwo wyższe, polityka społeczna, rolnictwo.
Niedużo. Bo te nasze propozycje kosztują jedną dziesiątą procenta wydatków z budżetu państwa. To wychodzi ok. 300 mln zł, jeśli się zsumuje te najbardziej prospołeczne nakłady, np.
stypendia dla studentów. Wprawdzie narodowy program stypendialny to koszt 100 mln zł, ale są też rzeczy, które kosztują kilka milionów zł. Przykładem są gimbusy, które chcemy przywrócić
do budżetu. Spektakularną porażką rządu Donalda Tuska było zabranie półtora miliona zł niewidomym dzieciom. I wierzymy, że uda się przywrócić te pieniądze, że koalicja rządowa przyzna
się do błędu. PO powinna wziąć to na klatę i przyznać się do błędu.
To są wypowiedzi nieodpowiedzialne, niepoważne. Bo jak jutro podczas drugiego czytania przedstawimy sposób finansowania naszych poprawek, to wszyscy zobaczą, że są to propozycje
przemyślane.
Nie rozmawialiśmy. Ale wiem, że grupa posłów też zgłosi swoje poprawki, które są rozważnymi propozycjami. I będziemy to wspierali. Liczymy również na wzajemność ze strony PiS.
*Marek Wikiński, wiceszef klubu Lewicy