"Jak doniósł >Wprost<, Agnieszka Liszka, Po tym, jak pani profesor została eurodeputowaną z ramienia PO, na stanowisku tym był wakat" - napisał Marek Migalski na swoim blogu.
>>> Migalski: Pornosy i wypieki Palikota
"Ciekaw jednak tylko jestem (...) Jeśli choć przez chwilę założyliście, że tymi pierwszymi będą politycy PO, a tymi drugimi eurodeputowani PiS to znaczy, ze niebezpiecznie zbliżacie się do granicy oszołomstwa i wyznawania spiskowej teorii dziejów" - ironizuje eurodeputowany PiS.
I jeszcze przez chwilę zajmuje się Leną Kolarską-Bobińską. "A swoją drogą fajnie jest być naukowcem związanym z PO - nawet jak się negocjowało na temat wejścia do rządu Platformy jako minister polityki pracy i polityki społecznej, to wciąż >robi< za niezależnego naukowca i fachurę. Nawet bycie eurodeputowaną tej partii, nawet zapisanie się do niej, nie czyni krzywdy powszechnej opinii bycia niezależnym i czystym. A Boże, jak ja się sobą brzydzę!" - napisał Marek Migalski.