Minister skarbu Aleksander Grad nie może spać spokojnie. Choć nie został przez premiera wyrzucony z rządu za to, że nie udało mu się sprzedać stoczni, to znowu trafił pod pręgierz prasy. "Fakt" przyłapał go na tym, że swoje służbowe auto oddał do dyspozycji córce.
"Na warszawskie Powiśle luksusowe bmw ministra Grada zajechało w niedzielę tuż po 14.00. Kierowca cierpliwie czekał. Po jakimś czasie z bramy wyszła Katarzyna, córka ministra" - opisuje "Fakt".
>>> Będzie więcej czasu na sprzedaż stoczni
"Kierowca, jak na dżentelmena przystało, pomógł jej włożyć walizkę do bagażnika. Katarzyna rozsiadła się w limuzynie. I odjechali. " – dodaje gazeta.
I oblicza: "Z Warszawy do Tarnowa jest 310 kilometrów. W obie strony auto przejechało więc ponad 600. Tylko za ten kurs podatnicy zapłacili około 360 złotych. A ile było ich wcześniej?".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|