"Jesteśmy świadkami porozumienia, którego podstawowym skutkiem jest utrzymanie abonamentu. okazało się tak łatwe, ponieważ obie partie umówiły się na utrzymanie abonamentu po to, aby jednocześnie móc rozdzielić pomiędzy siebie stanowiska i apanaże w mediach publicznych" - powiedział Tusk w Sejmie.
>>>Medialna ustawa Tuska trafiła do kosza
"Wielkie emocje zepchnęły w cień istotę problemu, który chcieliśmy rozwiązać rozpoczynając prace nad nową ustawą medialną. Istotą problemu z punktu widzenia PO było nieutrzymywanie abonamentu, jako dodatkowej bolesnej dla bardzo wielu ludzi daniny" - dodał szef rządu.
Pytany, czy będzie trzecie podejście do ustawy medialnej (w dwóch poprzednich było weto prezydenta podtrzymane przez Sejm) odparł, że to pytanie o to, c
Tusk podkreślił, że z punktu widzenia PO powrót do rozmowy o ustawie medialnej to także powrót do rozmowy o jak najszybszym uchyleniu abonamentu. "Natomiast przyszłość mediów publicznych to także konkretne działania w czasie, kiedy będzie obowiązywała obecna ustawa, w czasie kryzysu" - powiedział premier.
bo "jak widać wśród opozycji trudno znaleźć partnerów do poważnej rozmowy". "W najbliższych dniach i tygodniach będziemy chcieli znaleźć kilka doraźnych rozwiązań, które mogą być ratunkiem dla misji, częściowo przynajmniej obecnej w mediach publicznych. Ta misja publiczna nie może ucierpieć, a (...) jest problem jej zagrożenia" - powiedział premier.
Jak dodał, jest pewna przestrzeń w mediach publicznych, którą "mimo bałaganu politycznego, tych spisków między PiS, a SLD warto ratować, albo wzmacniać".
"Dlatego po rozmowie z ministrem stwierdziłem, że ponieważ zakładaliśmy przecież, że trzeba finansować media publiczne - część tej kwoty można przeznaczyć na produkcję ewidentnie misyjną, tzn. taką, której nikt dzisiaj nie chce finansować, a my moglibyśmy. Ale decyzję o tym, co (finansować) powinni z nami wspólnie podejmować twórcy. Aktualna jest deklaracja, że misję, podkreślam misję publiczną, rząd mógłby wspierać" - oświadczył szef rządu.
Premier ocenił też, że presja środowisk twórczych może być skuteczna zarówno w odniesieniu do SLD, jak i prezydenta. "Jeśli głównym instrumentem tej presji będzie dobrze przygotowany projekt, który mógłby liczyć na wstępne zainteresowanie zarówno opozycji, jak i koalicji, to może wtedy będziemy mieć wyjście z tej pułapki. Trudno o optymizm, ale opuszczać rąk nie wolno" - zaznaczył.
"Oczekuję od moich urzędników wyłącznie jednego - niezwykle precyzyjnego, zgodnego z prawem działania, a nie stawania po stronie tej czy innej siły. PiS nie ma ani politycznego ani moralnego prawa, aby ubolewać nad sytuacją w telewizji publicznej" - powiedział premier.
Jak dodał . "Pan Farfał nie jest i nie będzie wyrażał poglądów, czy interesu PO w mediach publicznych - ten, kto tak twierdzi, kpi sobie z opinii publicznej" - powiedział premier.