Saddam Husajn, były krwawy dyktator Iraku, chce wykorzystać wojnę Izraela z Hezbollahem. Do czego? By dokopać staremu wrogowi, Iranowi. "Sojusz z Iranem i popieranie Hezbollahu to zguba dla Syrii!" - grzmi tyran z celi w amerykańskim więzieniu. Jego wypowiedź od razu wykorzystały izraelskie media i pokazują, że nawet Husajn broni Izraela.
Saddamowi nie o to chodziło. On po prostu nienawidzi Iranu. Przecież ten kraj w latach 80. pokonał jego zagony pancerne. Dlatego postanowił teraz dopiec swoim wrogom. Skrytykował Syrię za sojusz z Iranem i popieranie terrorystów. Iranowi dokopał, a Syrii dobrze radzi. On przecież wie, czym kończy się wsparcie dla muzułmańskich szaleńców. To m.in. przez oskarżenia o pomoc dla Al-Kaidy, Amerykanie zaatakowali Irak i obalili dyktatora.
Ze słów Husajna najbardziej zadowoleni są izraelscy dziennikarze. Gazeta "Haaretz" od razu napisała, że Husajn stoi po stronie Żydów. Saddam pewnie teraz pluje sobie w brodę. Obrońca Izraela? To chyba ostatnia rzecz, jaką chciałby o sobie usłyszeć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|