Okropne morderstwo czy tragiczny wypadek? To oceni sąd, przed którym stanął Australijczyk oskarżony o zabójstwo swoich trzech synów. Miał utopić ich z zemsty na byłej żonie, gdy spędzał z dziećmi czas w Dzień Ojca.
37-letni Robert Ferguson zeznał, że jadąc z dziećmi samochodem, dostał ataku kaszlu. Zrobiło mu się ciemno przed oczami, a gdy się ocknął, wjechał do zalewu. Jemu udało się uciec, jego synom w wieku dziesięciu, siedmiu i dwóch lat - już nie. Uwięzieni w aucie - utonęli.
Świadkowie oskarżenia przekonują, że było to umyślne zabójstwo, bo Ferguson nieraz już groził, że zabije dzieci z zemsty na byłej żonie i że "zwróci jej czas świetności". Także policja twierdzi, że mężczyzna z premedytacją wjechał do zalewu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|