Dziennik Gazeta Prawana logo

Eksplozja wulkanu w Ekwadorze

12 października 2007, 11:27
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wioski zalane płonącą lawą, spustoszone pola i spalone lasy. Oto jak wyglądają okolice ekwadorskiego miasteczka Penipe, spustoszonego przez wybuch wulkanu Tungurahua.

Wojsko w ostatniej chwili wywiozło 1500 mieszkańców wiosek, leżących niedaleko wulkanu. Ludzie twierdzili, że nic im się nie stanie, bo... sejsmolodzy kłamią. Żołnierze musieli więc siłą wpychać ich na ciężarówki. Ledwie opuścili zagrożone tereny, a z wulkanu wypłynęła lawa. Jednak rodziny wciąż nie mogą doszukać się 60 osób, które zaginęły.

Ogniste potoki niszczyły wszystko, co stało na ich drodze - domy, drzewa, pola. Nic nie oparło się niszczycielskiej potędze wulkanu. Wyrzucane z krateru głazy rozbiły drogi i mosty. Wsie i miasteczka zniknęły z okolicy. Popioły z wulkanu osiadły na ziemi w promieniu 230 kilometrów od krateru, a słup ognia miał aż osiem metrów wysokości.

Z krateru wciąż wypływa lawa, więc nie da się nawet rozpocząć szacowania strat. Władze obiecały pomoc w odbudowie zniszczonych osiedli. Bo ich mieszkańcy zapowiedzieli, że gdy tylko wulkan ucichnie, to oni na pewno powrócą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj