Izrael przestrzega zawieszenia broni w iście niezwykłym stylu. Żołnierze zastrzelili trzech bojowników Hezbollahu i ranili dalszych czterech. Liczba zabitych od wstrzymania walk sięgnęła dwunastu.
Na nic apele i reprymendy sekretarza generalnego ONZ. Izrael znów zaatakował - tym razem kilka kilometrów w głąb Libanu. Żołnierze tłumaczą, że zaczęli strzelać, gdyż bojownicy Hezbollahu "stwarzali zagrożenie".
To nie pierwszy taki incydent od wstrzymania ognia. Izrael przeprowadzał już naloty i wysyłał do Libanu swoich komandosów. Wszystko w imię "przerwania zbrojenia Hezbollahu".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl