Jean-Pierre Bemba był ścigany listem gończym za zbrodnie, których miał dokonać w czasie wojny domowej. Gwałty, morderstwa i jedzenie zabitych ludzi było na porządku dziennym. Ale jak dotąd nie został skazany za okrucieństwa, których dokonał.

Prawo Konga nie zabrania takiemu człowiekowi startu w wyborach.Nie był faworytem, ale obecny prezydent- Joseph Kabila, na którego stawiał cały świat, nie osiągnął potrzebnej połowy głosów. I będzie druga tura. A że Bemba skończył pierwszą na drugiej pozycji, to on powalczy o fotel prezydenta z Kabilą.

Kongo podzieliło i jest na skraju kolejnej wojny domowej. Być może wybory położą temu kres, ale co się stanie, jeśli wygra Bemba? Świat boi się nawet o tym myśleć.