Dziennik Gazeta Prawana logo

Oblali strażników sosem chili i uciekli z więzienia

12 października 2007, 11:29
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Okazało się, że uciec z więzienia można nie używając broni ani innych narzędzi. Wystarczy... sos chili. Tak zrobili więźniowie w Indonezji, którzy chlusnęli sosem w twarz strażnikom i zupełnie ich oślepili. 18 kryminalistów uciekło, ale policja szybko dopadła ośmiu z nich. Pozostali są na wolności. To pierwszy taki przypadek w dziejach ucieczek z zakładów karnych.

To był sprytny plan. Gdy więźniowie z bloku narkotykowego wyszli rano z cel na śniadanie, zamiast pójść do kantyny, zebrali się najpierw przed więziennym kościołem. Więzień Bambang Irawan poskarżył się strażnikowi, że został pobity w celi. Ten musiał to zgłosić swojemu dowódcy.

Z chwilowej nieobecności strażnika skorzystali więźniowie, wypełniając plastikowe butelki sosem z chili. Gdy strażnik wrócił, chlusnęli mu w oczy ostrym, piekącym sosem. To samo zrobili drugiemu. Oślepieni strażnicy nie mogli przeszkodzić więźniom, którzy uciekli przez dwie bramy.

Policjanci złapali już ośmiu uciekinierów i sprowadzili ich do więzienia. Jednego z nich postrzelili w nogę. Ale dziesięciu wciąż wymyka się indonezyjskiej policji. Dyrekcja więzienia bada teraz, jak mogło dojść do ucieczki i przede wszystkim - skąd więźniowie wzięli sos chili.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj