To był moment. Wiedeńscy mundurowi zatrzymali do kontroli czarne BMW. Nagle z samochodu wyskoczyła młoda dziewczyna, która zaczęła uciekać. Jeden z policjantów pobiegł za nią. Wtedy kierowca wrzucił jedynkę i z piskiem opon odjechał. Przerażoną nastolatkę udało się złapać. Policjanci przeżyli szok, gdy odkryli, że to zaginiona od ośmiu lat Austriaczka.
Dziewczyna opowiedziała im swą przerażającą historię. Porywacz wciągnął ją do auta, gdy szła do szkoły. Potem trzymał jako swoją niewolnicę. Ona sprzątała mu dom, szorowała podłogi i prała. On ją poniżał, bił i kiepsko karmił. Nauczył ją tylko czytać i pisać. Udało jej się uciec akurat w momencie, gdy potwór przewoził ją do swojego nowego domu.
"To cud. Myślałem, że nasza córeczka nie żyje" - płacze ojciec Nataschy, Ludwik Koch. On już pogodził się ze śmiercią dziewczynki. Teraz nie może uwierzyć, że jego dziecko żyje. Razem będą musieli nadrobić stracony czas.
A co z porywaczem? Policja zgubiła go na wąskich uliczkach Wiednia. Po kilku godzinach samochód odnalazła w jednym z okolicznych lasów. Po numerach rejestracyjnych dotarła do domu Wolfganga P. Jego jednak tam nie było. Potwór popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg.