Brazylijski sąd nie miał litości dla 29-letniego policjanta. Carlos Carvalho, razem ze swymi kumplami, rozbijał się po mieście samochodem i strzelał do przechodniów. Od kul zginęło 29 osób. Za każdego zabitego policjant dostał po kilkanaście lat za kratkami. W sumie - 500 lat więzienia.
Carvalho odsiedzi jednak tylko 30 lat, bo takie jest brazylijskie prawo. Krewni ofiar są wściekli. Mówią, że oprócz policjanta skazano tylko kilku winnych. Cała reszta, łącznie z oficerami, którzy tuszowali masakrę, uszła bezkarnie. Dlatego chcą, by prokuratura na nowo wszczęła śledztwo.
W maju zeszłego roku Carvalho i jego kumple najpierw porządnie spili się w barze w Rio de Janeiro, potem wsiedli do auta i - jeżdżąc po mieście - strzelali z automatów do przechodniów. Zabili 29 osób, a kilkadziesiąt ciężko ranili.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|